Głosy niezadowolenia w obozie rządzącym
Po stronie rządowej rosną wątpliwości dotyczące funkcjonowania systemu kaucyjnego, a liczba interpelacji poselskich w tym zakresie systematycznie rośnie. Parlamentarzyści Koalicji Obywatelskiej podkreślają w rozmowach z prasa, że ich celem jest dyskusja o działaniu i usprawnieniu systemu w Polsce, a nie jego całkowita likwidacja. Dorota Łoboda, rzeczniczka klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej, wskazuje na liczne sygnały docierające od wyborców i znajomych.
– Osobiście nie mam wielu doświadczeń związanych z systemem kaucyjnym, bo piję wodę z kranu, a butelkowane napoje kupuję bardzo rzadko. Jednak skarżą się na niego moi znajomi, piszą w tej sprawie do mnie wyborcy. Narzekają, że nie zdążyli zrealizować kuponów przed upływem terminu ważności, zaciął się automat albo muszą czekać w długiej kolejce. Pytają też, co dzieje się z pieniędzmi z nieodebranych kaucji – mówiła Dorota Łoboda.
Pod koniec lipca Dorota Łoboda wraz z pięciorgiem innych posłanek KO, w tym ministrą edukacji Barbarą Nowacką, jej zastępczynią Katarzyną Lubnauer oraz Moniką Rosą, wiceszefową klubu KO i przewodniczącą Komisji do Spraw Dzieci i Młodzieży, skierowała interpelację do Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Zastrzeżenia zgłaszali również inni parlamentarzyści koalicji, w tym posłanka Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic oraz poseł Koalicji Obywatelskiej Tomasz Głogowski.
Emocjonalne interpelacje i ostre słowa posłów
Jedną z najgłośniejszych interpelacji złożył pod koniec lipca poseł KO Robert Dowhan, który określił system kaucyjny mianem upokorzenia społeczeństwa. Wskazywał na trudności związane z przewożeniem fermentujących i rozlewających się opakowań w samochodach oraz stanie w kolejkach po zwrot pieniędzy.
„Widząc tych ludzi z wielkimi workami pełnymi opakowań, wstyd mi, że takie prawo stanowimy. Zrobiliśmy z ludzi śmieciarzy. Opakowania, w których zawsze zostanie napój, sok czy cokolwiek innego, przecież fermentują i się rozlewają. Wozimy te śmierdzące rzeczy w samochodach, potem stoimy w kolejkach, aby odzyskać swoje pieniądze. A przecież system segregacji działał dobrze. Miało być taniej i lepiej, ale wyszło jak zawsze. Maszyny się zacinają, pojemniki są pełne, śmierdzą i przyciągają muchy oraz inne szkodniki, a potem wędrują przez sklepy na magazyny. Ludzie stoją z workami i czekają” – pisał w interpelacji Robert Dowhan.
Poseł Dowhan przywołał także sytuację ze swoich wakacji w Międzyzdrojach, gdzie pod jednym ze sklepów spotkał niezadowolonego mieszkańca. Relacjonował słowa mężczyzny, który zwrócił mu uwagę na absurdy panujące przy butelkomatach.
– Jeden ze stojących pod kaucjomatem rozpoznał mnie i powiedział: „Niech pan zobaczy, panie pośle, co z nami zrobiliście. Zamiast być z dziećmi nad morzem, stoimy w długiej kolejce z jakimiś workami”. Część znajomych nie ma już do tego cierpliwości, wyrzuca te opakowania albo zostawia pod śmietnikami, by zabrał je ktoś inny – opowiadał Robert Dowhan.
Reakcja ministerstwa i kontrowersyjne wypowiedzi
Ministerstwo Klimatu i Środowiska musiało zmierzyć się z falą krytyki, a szefowa resortu Paulina Hennig-Kloska stanowczo broniła dotychczasowych rozwiązań. Odnosząc się do krytyki, minister wywołała kontrowersje swoją wypowiedzią na antenie telewizyjnej.
– Wiem, że niektórzy panowie mają problem z odniesieniem nawet czasami naczynia do zmywarki, pewnie tak samo puszki do kaucjomatu, ale naprawdę to jest w naszym wspólnym interesie, żeby ten system dobrze zafunkcjonował – przekonywała Paulina Hennig-Kloska w programie „Graffiti”.
Odpowiadając na interpelację posła Tomasza Głogowskiego w sprawie kłopotów z magazynowaniem niezgniecionych butelek w małych mieszkaniach blokowych, wiceminister klimatu i środowiska Anita Sowińska wskazała, że resort nie prowadził w tej sprawie analiz. Wyjaśniła, że założeniem systemu jest bieżące oddawanie opakowań przez konsumentów podczas codziennych lub cotygodniowych zakupów.
Projekt likwidacji od Konfederacji i nastroje społeczne
Na początku sierpnia Konfederacja złożyła w Sejmie projekt zakładający całkowitą likwidację systemu kaucyjnego. Przedstawiciele tego ugrupowania argumentowali, że system stał się dodatkową opłatą obciążającą domowe budżety, a liczne ograniczenia, takie jak zakaz zgniatania butelek czy brak automatów na wsiach i w mniejszych miejscowościach, uderzają w obywateli.
„Od początku byliśmy przeciw temu idiotyzmowi. Mam nadzieję, że posłowie, którzy wygłupili się wprowadzeniem systemu kaucyjnego, zmądrzeli przez te kilka lat i tym razem zagłosują rozsądnie – za likwidacją” – napisał w serwisie X Sławomir Mentzen.
Z kolei poseł Konfederacji Grzegorz Płaczek ocenił, że obecna formuła systemu jest tak wadliwa, iż trudno ją sensownie naprawić, a za jej kształtem stoją wpływy konkretnych grup interesu. Wyniki niedawnych sondaży przeprowadzonych przez SW Research dla rp.pl pokazują, że ponad 20 proc. Polaków popiera całkowite zniesienie systemu kaucyjnego, podczas gdy większość oczekuje w nim głębokich modyfikacji i rozbudowy infrastruktury.