Wizyta przedstawicieli rządu w węgierskich szpitalach

Po tragicznym wypadku polskiego autokaru na Węgrzech, w którym zginęło 12 osób, polskie władze wysłały na miejsce specjalny samolot wraz z zespołem medycznym i konsularnym. Ranni trafili do placówek medycznych w czterech miejscowościach: Nyíregyháza, Egerze, Miszkolcu i Debreczynie.

Wiceminister spraw zagranicznych Wojciech Zajączkowski wizytował szpitale, odwiedzając poszkodowanych rodaków. W placówce Josa Andras Hospital w Nyiregyhazie przebywa 18 poszkodowanych Polaków, u których stwierdzono w większości stosunkowo niegroźne obrażenia. Po południu wiceszef MSZ udał się do szpitala w Debreczynie, gdzie poinformował, że tutejsza placówka może wypuścić w poniedziałek dwie lub trzy osoby.

Przygotowania do ewakuacji i powrotu do kraju

Podczas briefingu Wojciech Zajączkowski przekazał, że ze wszystkich szpitali do kraju ma zostać ewakuowanych około 30 osób. Lekarze sprawdzają stan zdrowia poszkodowanych, aby upewnić się, że będą mogli bezpiecznie podróżować, natomiast konsulowie zajmują się organizacją transportu i formalnościami.

Osoby z cięższymi obrażeniami pozostaną pod opieką węgierskich lekarzy. Wiceminister podkreślił, że państwo polskie przygotowało własny transport, zapewniając, że wszyscy obywatele zdolni do kontynuowania podróży znajdą miejsce na pokładze specjalnego samolotu, choć ostateczna decyzja należy do samych poszkodowanych i ich rodzin.

Trwają ustalenia dotyczące logistyki i transportu ciał

Powrót do Polski zaplanowano na poniedziałek w godzinach wieczornych. Władze analizują kwestię tego, skąd dokładnie wystartuje samolot. Głównym planem jest wylot z lotniska w Debreczynie, które znajduje się najbliżej większości zaangażowanych miast, jednak w rezerwie pozostaje również port lotniczy w Budapeszcie.

W odniesieniu do pytań o transport ciał ofiar śmiertelnych do Polski, wiceminister Zajączkowski zaznaczył, że kwestia ta jest obecnie przedmiotem ustaleń między odpowiednimi służbami, a swój głos w tej sprawie mają także rodziny zmarłych.