Donald Trump przyznaje: Wojna z Iranem zaszkodziła Republikanom

Podczas wywiadu dla „Wall Street Journal” prezydent USA otwarcie mówił o wpływie operacji wojskowej w Iranie na sukcesy wyborcze opozycji. Donald Trump uznał tę kwestię za jeden z istotnych elementów przekładających się na niekorzystny dla jego partii bilans głosowania, zaznaczając jednocześnie, że nie zamierza wycofywać się z podjętych wcześniej decyzji o użyciu siły.

Choć Trump wskazał wojnę z Iranem jako element osłabiający pozycję ugrupowania, w ocenie komentatorów kluczowym problemem okazał się gwałtowny wzrost cen ropy naftowej oraz paliw na stacjach. Drożejąca benzyna i olej napędowy wywołały realne niezadowolenie amerykańskich wyborców, którzy przy urnach rozliczyli obóz władzy z trudnej sytuacji gospodarczej.

Pytany o słabe wyniki, amerykański przywódca oznajmił, że nie żałuje zaatakowania Iranu i zrobiłby to ponownie, wskazując zarazem, że to ceny ropy stanowią większy balast polityczny.

Przed wtorkowym wywiadem głowa państwa deklarowała brak natychmiastowych planów ataku na terytorium Bliskiego Wschodu. Redakcji „Financial Times” przekazał natomiast, że jest zadowolony z obecnej sytuacji w trwającym od lutego konflikcie i że Stany Zjednoczone dostają wszystko, czego chcą.

Demokraci przejmują kontrolę nad Kongresem

Według projekcji największych amerykańskich stacji telewizyjnych oraz agencji prasowych, w tym NBC News i CNN, Partia Demokratyczna przejmuje kontrolę nad Izbą Reprezentantów, osiągając wymaganą większość mandatów. Demokraci odbili republikanom kilkanaście mandatów w izbie niższej oraz osiągnęli decydującą przewagę w Senacie, gdzie według wyliczeń CNN na godzinę 6:10 zdobyli 51 miejsc przy 39 mandatach Republikanów.

Wśród rozstrzygniętych wyścigów senackich wyróżniają się m.in. zwycięstwo pastora Adama Hamiltona w Kansas, gdzie demokrata nie wygrał od 1932 roku, oraz sukces Jamesa Talarico w Teksasie. Z kolei w Izbie Reprezentantów lider dotychczasowej mniejszości Hakeem Jeffries zapewnił sobie reelekcję i w przypadku ostatecznego przejęcia izby może zostać pierwszym czarnoskórym spikerem w historii USA.

Przebieg wyborów w wielu miejscach zakłócały problemy organizacyjne oraz incydenty. W miastach takich jak Chicago czy Dearborn w stanie Michigan w lokalach wyborczych masowo brakowało papierowych kart do głosowania, co wywołało długie kolejki i konieczność interwencji władz lokalnych. Z kolei w Toledo w Ohio odnotowano alarm bombowy w szkole podstawowej służącej jako lokal wyborczy, co wymusiło tymczasową ewakuację.

Reakcja Białego Domu i zapowiedź weta

Donald Trump odrzucił interpretację, według której wyniki wyborów do Kongresu stanowią bezpośredni cios wymierzony w jego osobę, wskazując na dotychczasowe osiągnięcia gospodarcze administracji. Na antenie Fox News głowa państwa pogratulowała Demokratom sukcesu, a szef państwa potwierdził gotowość do współdziałania z opozycją przy jednoczesnym zastrzeżeniu, że w spornych sprawach zamierza korzystać ze swoich uprawnień blokujących ustawy.

Wypowiadając się na temat relacji z opozycją, prezydent USA stwierdził, że przesyłane przez nią propozycje bywają absurdalne i zamierza je zawetować, dodając po chwili, że po kilku miesiącach obie strony będą musiały wypracować porozumienie.

Prezydent zastrzegł jednak, że relacje z opozycją będą zależały od jej postawy. W mediach społecznościowych opublikował również wymowny materiał graficzny przedstawiający czerwoną czapkę z napisem „weto”, co nawiązuje do jego wcześniejszych zapowiedzi o blokowaniu wszelkich ustaw forsowanych przez Demokratów.

Choć sondaże przedwyborcze wskazywały na głębokie niezadowolenie społeczne z polityki gospodarczej i celnej administracji, Trump wykluczył przeprowadzenie jakichkolwiek przetasowań kadrowych w swoim otoczeniu, nie planując żadnych zmian personalnych w strukturach rządowych. Zaznaczył również, że Partia Republikańska dysponuje silnym zapleczem utalentowanych polityków przed przyszłymi wyborami prezydenckimi w 2028 roku.