Sytuacja w sondażach a perspektywa wyborcza

Najnowszy sondaż United Surveys by IBRiS, przeprowadzony w dniach 16–18 października 2026 r. na reprezentatywnej grupie 1000 dorosłych Polaków, wskazuje na krytyczną sytuację obecnej koalicji rządzącej w przypadku osobnego startu jej członków w wyborach. W takim scenariuszu Koalicja Obywatelska uzyskuje 29,7 proc. poparcia, jednak jej koalicjanci balansują poniżej progu wyborczego: PSL zdobywa 4,4 proc., a Polska 2050 – 0,4 proc. Oznacza to, że niemal 5 proc. głosów oddanych na te ugrupowania przepada, nie przekładając się na mandaty.

Rywalizacja o mandaty w dwóch wariantach

Przy starcie rozdzielnym koalicja rządząca ma 217 mandatów, a prawica 243. W tym samym wariancie partie prawicowe – Prawo i Sprawiedliwość, obie frakcje Konfederacji oraz Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego – uzyskałyby łącznie 243 mandaty, co oznacza utratę szans na utrzymanie władzy przez obóz Donalda Tuska i przewagę opozycji wynoszącą 26 miejsc.

Sytuacja zmienia się w wariancie „Koalicji 15 października”, w którym ugrupowania rządzące startują z jednej listy. Wspólny komitet mógłby liczyć na 39,4 proc. poparcia, co po przeliczeniu mandatów za pomocą kalkulatora prof. Jarosława Flisa daje 228 mandatów. Po drugiej stronie sceny politycznej ugrupowania prawicowe zdobyłyby 232 mandaty, co oznacza dla nich minimalną, samodzielną większość parlamentarną przy wymaganym progu 231 miejsc.

Przyczyny premii za zjednoczenie i reakcje wyborców

Zjednoczenie obozu rządzącego przynosi premię mandatową, mimo że łączny odsetek poparcia dla czterech partii jest niższy w wariancie wspólnej listy (39,4 proc.) niż przy ich sumarycznym wyniku przy starcie osobno (41,8 proc.). Zysk mandatowy wynika z faktu, że głosy na PSL i Polskę 2050 przestają przepadać pod progiem, oraz z matematycznego działania metody D’Hondta, która faworyzuje większe bloki wyborcze.

Badanie wskazuje również na ryzyka związane z konsolidacją elektoratu. Podczas gdy wyborcy KO pozostają lojalni, a 91 proc. głosujących na Lewicę popiera wspólną listę, sytuacja w PSL jest inna. Jedynie 55 proc. wyborców ludowców deklaruje chęć głosowania na wspólny blok. Pozostała część rozprasza się: 21 proc. wskazuje na Rozwój Plus, 19 proc. na Konfederację, a 5 proc. na PiS.

Kontekst polityczny i metodologiczny

Dyskusja o zjednoczeniu list powróciła po niedawnej rezygnacji Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z funkcji ministry funduszy i polityki regionalnej oraz z kierownictwa w partii Polska 2050, co zbiegło się z objęciem sterów w tej partii przez Szymona Hołownię. Ugrupowanie to od dłuższego czasu notuje niskie wyniki sondażowe, co dodatkowo motywuje koalicjantów do poszukiwania nowych rozwiązań wyborczych.

Autorzy symulacji podkreślają, że przewaga prawicy wynosząca cztery mandaty w wariancie wspólnej listy mieści się w granicy błędu statystycznego zastosowanej metody, który wynosi od 3 do 5 mandatów. Oznacza to, że wynik wyborów przy takim układzie byłby niezwykle wyrównany, a ostateczne rozstrzygnięcie – niepewne.