Rekonstrukcja w rządzie Donalda Tuska
Gabinet Donalda Tuska przechodzi nieplanowaną wcześniej rekonstrukcję personalną. Z pełnionych funkcji odchodzą minister polityki regionalnej i funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wraz ze swoim zastępcą Janem Szyszko. Mimo że w poprzednich miesiącach przedstawiciele rządu oraz bliscy współpracownicy premiera zapewniali, że zmiany w składzie gabinetu nie są przewidywane, obecna sytuacja wymusiła nowe negocjacje personalne.
Nominacja Andrzeja Domańskiego
Premier Donald Tusk podjął decyzję o awansowaniu ministra finansów Andrzeja Domańskiego na funkcję wicepremiera. Decyzja ta nastąpiła po tym, jak sejmowa większość odrzuciła wniosek Prawa i Sprawiedliwości o wotum nieufności wobec ministra. Wniosek o nominację został skierowany do prezydenta Karola Nawrockiego po powrocie premiera z oficjalnej misji gospodarczej w Indiach i Wietnamie.
Prezydent Karol Nawrocki krytycznie odniósł się do kandydata, określając go podczas wizyty na Podlasiu „najgorszym ministrem finansów w historii III RP”. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz przekazał, że głowa państwa nie ulega presji czasu w kwestii nominacji. Według źródeł „Rzeczpospolitej” w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Tusk traktuje ten ruch jako sposób na osłabienie wizerunku prezydenta, podczas gdy Nawrocki ma zamiar przed powołaniem Domańskiego politycznie skrytykować rząd.
Ambicje Szymona Hołowni i spór o resort
Szymon Hołownia zgłasza gotowość do objęcia funkcji wicepremiera oraz ministra kultury. Lider Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty zadeklarował w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że jego formacja nie ma zastrzeżeń do takiej kandydatury. Według medialnych doniesień, Hołownia od sierpnia analizował różne scenariusze wejścia do rządu, w tym objęcie stanowiska wicepremiera bez teki lub resortu funduszy.
Jednocześnie wybuchł spór dotyczący obsady Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej. Szymon Hołownia przypomniał premierowi, że zgodnie z umową koalicyjną prawo do wskazania następcy Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz przysługuje Polsce 2050. Zagroził, że w przypadku złamania tych ustaleń jego ugrupowanie może wyjść z rządu, co pozbawiłoby koalicję większości sejmowej. Mimo tych deklaracji, rozmówcy „Rzeczpospolitej” związani z Polską 2050 oceniają, że groźba ta jest elementem negocjacji i partia w rzeczywistości nie planuje opuszczenia koalicji.