Nocny incydent na warszawskim Mokotowie

Do nietypowego i niebezpiecznego zdarzenia doszło w nocy z 14 na 15 października, w nocy ze środy na czwartek, około godziny 1:00, na osiedlu na warszawskim Mokotowie. Lokator brał prysznic, gdy zauważył w mieszkaniu obcego mężczyznę. Pokrzywdzony szybko owinął się w ręcznik i próbował wyprowadzić intruza z lokalu, jednak ten przez pewien czas odmawiał wyjścia.

Gdy nieproszony gość w końcu opuścił mieszkanie, poszkodowany wybiegł za intruzem i zatrzymał go kilka klatek dalej przy pomocy pracownika ochrony, najprawdopodobniej przy użyciu gazu pieprzowego. O sprawie natychmiast powiadomiono policję, a dyżurny prokurator z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów polecił przyjąć zawiadomienie o przestępstwie.

Ustalenia policji i tożsamość intruza

Przybyły na miejsce patrol policyjny przeprowadził badanie trzeźwości ujętego mężczyzny, które wykazało około 0,63 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Początkowo intruz twierdził, że szukał mieszkania koleżanki, a w innej wersji znajomych. Dopiero po badaniu alkomatem oświadczył funkcjonariuszom, że jest czynnym prokuratorem, choć dokumenty służbowe zostawił w domu.

Okazało się, że zatrzymanym okazał się czynny prokurator Andrzej Golec, były szef Prokuratury Regionalnej w Gdańsku oraz były prezes stowarzyszenia Ad Vocem, zrzeszającego prokuratorów powiązanych z kręgiem Zbigniewa Ziobry. Obecnie prokurator Golec pracuje w Biurze Lustracyjnym Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie. Poszkodowany zapowiedział przekazanie nagrań z wewnętrznych kamer domowych.

Tłumaczenia prokuratora i przeprosiny

To nie było wtargnięcie. Pomyliłem drzwi do mieszkania. Nie wchodziłem siłowo, drzwi wejściowe były uchylone. Lokator bardzo się zdenerwował, zawiadomił ochronę budynku, policję. W pełni go rozumiem i chciałbym bardzo mocno tego pana przeprosić

Andrzej Golec

Sam zainteresowany odpiera zarzuty dotyczące celowego wtargnięcia i przekonuje, że doszło do nieszczęśliwego nieporozumienia. Wypowiadając się publicznie, zaznaczył, że nie zachowywał się agresywnie, a drzwi wejściowe do lokalu były uchylone.

Prokurator Golec twierdzi, że w tej sprawie nie ma podstaw do prowadzenia postępowania o naruszenie miru domowego, ponieważ nie wchodził do środka siłowo. Złożył już zeznania w toczącym się postępowaniu wyjaśniającym.