Stanowisko polskiego MSZ wobec rosyjskich ostrzeżeń

Ministerstwo Spraw Zagranicznych opublikowało w niedzielę, 4 października, oświadczenie będące odpowiedzią na komunikaty płynące z Moskwy. Rosyjski resort dyplomacji wezwał wcześniej obcokrajowców oraz członków misji dyplomatycznych do opuszczenia Ukrainy, zapowiadając kontynuowanie zmasowanych uderzeń. Polskie MSZ oceniło te działania jako próbę zastraszenia Europy i osłabienia wsparcia dla Ukrainy.

Resort podkreślił, że rosyjskie groźby są sprzeczne z zasadami prawa międzynarodowego i nie przyniosą oczekiwanego skutku. W oficjalnym komunikacie zaznaczono, że Rosja nie złamie Ukrainy ani nie podważy europejskiej solidarności. Polska zadeklarowała niezachwiane poparcie dla ukraińskiego prawa do samostanowienia i integralności terytorialnej.

Warszawa zapowiedziała również dalszą presję na Kreml we współpracy z sojusznikami. Jednocześnie MSZ poinformowało, że nie przewiduje żadnych zmian w funkcjonowaniu Ambasady RP w Kijowie. Podobne stanowisko zajęła delegacja Unijna w Ukrainie.

Reakcja Unii Europejskiej i sytuacja w stolicy Ukrainy

Ambasador Unii Europejskiej w Ukrainie Katarina Mathernova odniosła się do rosyjskich żądań w mediach społecznościowych. Podkreśliła, że mimo ostrzeżeń Kremla o ryzyku utraty życia unijni przedstawiciele pozostaną na miejscu. Delegacja UE w Ukrainie zadeklarowała pozostanie w Kijowie, co wprost potwierdza solidarność z napadniętym krajem.

Polski chargé d’affaires w Kijowie Piotr Łukasiewicz skomentował sytuację słowami, że polscy dyplomatinie wyjeżdżają i są z Ukraińcami, przypominając również o trwających wciąż atakach na miasto. Warto zaznaczyć, że w tym samym czasie do Kijowa z wizytą przybył kanclerz Niemiec Friedrich Merz, a rosyjskie wojska kontynuowały uderzenia z użyciem dronów na obiekty w stolicy, w tym w rejonie Mostu Północnego.

Kulisy międzynarodowych napięć i wcześniejsze ostrzeżenia

Moskwa argumentowała swoje apele tym, że cudzoziemcy ignorujący ostrzeżenia świadomie narażają życie, a cała odpowiedzialność spoczywa na nich. Strona rosyjska przypomniała, że podobne komunikaty ostrzegawcze były wydawane już w maju. Wówczas zachodnie państwa również zignorowały te zapowiedzi pod egidą ONZ, a placówki dyplomatyczne kontynuowały pracę w stolicy Ukrainy.

Z kolei ukraińskie MSZ przekazało, że żadna z zachodnich ambasad nie zgłaszała planów ewakuacji, a doniesienia brytyjskich mediów o rzekomych przygotowaniach do przenosin misji do Lwowa lub Polski nie znalazły potwierdzenia w oficjalnych powiadomieniach. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oceniał wcześniej, że Moskwa może dążyć do eskalacji działań przed wyborami w Stanach Zjednoczonych.