Podczas zjazdu partii Jedna Rosja, Dmitrij Miedwiediew ostro skrytykował obywateli, którzy opuścili ojczyznę po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę. Polityk stwierdził, że osoby pragnące porażki własnego kraju nie powinny mieć prawa do powrotu, dodając, że żadna skrucha nie zmieni tej decyzji. Były prezydent określił uciekinierów mianem „odszczepieńców” i „łotrów”, porównując ich do „karaluchów”, które wegetują na wygnaniu i „żałośnie szczekają na swój kraj”.
Miedwiediew zarzucił im, że życzą śmierci państwu, podczas gdy na froncie giną żołnierze i cywile. W jego ocenie świat podejmuje próby wymazywania Rosji z przestrzeni publicznej, przedstawiając ją jako nieporozumienie. Wypowiedzi te wpisują się w szerszy kontekst zaostrzania rosyjskiego prawa. Władimir Putin podpisał ustawę ograniczającą prawa osób skazanych zaocznie za przestępstwa polityczne. Osobom tym zablokowano m.in. dostęp do usług bankowych, transakcji nieruchomościami oraz zaciągania kredytów.
Rosyjskie konsulaty mają zakaz wydawania im paszportów, z wyjątkiem zaświadczeń o życiu. Dodatkowo, od czerwca obowiązuje ustawa umożliwiająca konfiskatę majątku za „dyskredytowanie” armii lub nawoływanie do sankcji. W obliczu nieoficjalnych doniesień o planowanej jesiennej mobilizacji, na przejściu granicznym Wierchnij Łars odnotowano rekordowe natężenie ruchu. Według danych Federalnej Służby Celnej, 18 sierpnia granicę z Gruzją przekroczyło w ciągu doby ponad 20 tysięcy osób.
Media śledcze wskazują, że nieformalne przygotowania do nowego poboru mogą być reakcją na ostrzeżenia prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.