W niedzielę 23 sierpnia 2026 roku, tuż przed godziną 7:00 rano, w części województwa lubelskiego rozległ się głośny sygnał syren alarmowych. Dźwięk był słyszalny przede wszystkim przez mieszkańców Zamościa oraz Biłgoraja i okolic, wywołując u nich zaniepokojenie. Ciągły sygnał trwał około trzech minut. Zgodnie z ustaleniami służb, w tym czasie na terenie regionu prowadzony był tak zwany cichy test systemu alarmowego.
Procedura ta ma na celu sprawdzenie poprawności działania urządzeń bez generowania sygnałów dźwiękowych. Do nieplanowanego uruchomienia syren doszło wskutek błędu ludzkiego lub technicznego w Wojewódzkim Centrum Zarządzania Kryzysowego w Lublinie. Centrum kryzysowe wojewody lubelskiego wystosowało komunikat, w którym zapewniło, że nie ma powodów do niepokoju. Służby podkreśliły, że incydent był jednostkowym błędem, a wyemitowany ciągły dźwięk w normalnych warunkach oznaczałby odwołanie alarmu.
Prezydent Zamościa Rafał Zwolak opublikował oficjalne stanowisko w mediach społecznościowych, przytaczając wyjaśnienia rzecznika wojewody, Marcina Bubicza. Rzecznik przeprosił mieszkańców za zaistniałą sytuację i potwierdził, że bezpieczeństwo w regionie nie jest zagrożone. Warto zaznaczyć, że w przypadku testów cichych procedura nie przewiduje wysyłania alertów RCB, ponieważ w założeniu nie są one słyszalne dla mieszkańców.
Niedzielna pomyłka nastąpiła kilka tygodni po problemach z systemem ostrzegania, które wystąpiły podczas incydentu z rosyjską rakietą Ch-101 w pobliżu Tarnawy-Kolonii. Wówczas w 10 z 17 powiatów syreny nie zostały włączone, co potwierdził wojewoda lubelski Krzysztof Komorski. Przedstawiciele władz, w tym starosta biłgorajski Andrzej Szarlip, wskazywali wówczas na wady organizacyjne systemu, takie jak znaczna odległość dyżurnych pracowników od radiostacji oraz opóźnienia w komunikacji.
