Reakcja Rady Północnoatlantyckiej

Rada Północnoatlantycka, pełniąca rolę najwyższego organu decyzyjnego NATO, zebrała się w środę, 12 sierpnia, aby omówić serię incydentów związanych z naruszeniami przestrzeni powietrznej oraz aktywnością dronów w pobliżu granic Sojuszu. W wyniku spotkania ambasadorów państw członkowskich wydano oficjalne oświadczenie, w którym potępiono działania Federacji Rosyjskiej.

Sojusznicy zgodnie uznali, że Rosja ponosi pełną odpowiedzialność za zaistniałe incydenty. W komunikacie zaznaczono, że działania Moskwy są niebezpieczne, niedopuszczalne oraz świadczą o rosnącej tolerancji Rosji na ryzyko.

Rzeczniczka NATO Allison Hart przekazała za pośrednictwem platformy X, że członkowie Sojuszu wyrazili pełną solidarność z krajami dotkniętymi agresją oraz potwierdzili swoje niezachwiane poparcie dla Ukrainy. Pochwalono również szybką reakcję władz krajowych oraz struktur NATO na zaistniałe zagrożenia.

Do stanowiska Sojuszu odniósł się rzecznik polskiego MSZ, Maciej Wewiór, który podkreślił: "Pełna solidarność NATO po rosyjskich prowokacjach w przestrzeni powietrznej Polski i Rumunii. Rada Północnoatlantycka wskazuje wprost, że odpowiedzialność leży po stronie Moskwy".

Wzmocnienie wschodniej flanki

W odpowiedzi na prowokacyjne działania Rosji, Sojusz zadeklarował kontynuację prac nad wzmacnianiem zintegrowanej obrony powietrznej i przeciwrakietowej w całym NATO. Podkreślono, że w ostatnim czasie podjęto szereg kroków mających na celu ulepszenie ochrony na wschodniej flance, rozciągającej się od Bałtyku aż po Morze Czarne.

Sojusznicze Dowództwo Sił Połączonych NATO w Brunssum poinformowało, że liczba misji myśliwców wzdłuż wschodniej flanki wzrosła o ponad 250 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego. W lipcu polskie maszyny interweniowały trzy dni z rzędu, w dniach 14, 15 oraz 16 lipca.

Incydenty w Polsce

Rosyjska agresja w przestrzeni powietrznej wiąże się m.in. z upadkiem rakiety typu Ch-101 w miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim, do którego doszło w nocy z 29 na 30 lipca. Obiekt pozostawił po sobie krater o głębokości pięciu metrów oraz średnicy około dziesięciu metrów, jednak zdarzenie nie spowodowało ofiar w ludziach.

Prokuratura Okręgowa w Lublinie ustaliła, że rakieta zawierała materiał wybuchowy w znacznej ilości. Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że rakieta została wyprodukowana w drugim kwartale bieżącego roku pod Moskwą, co świadczy o wyczerpaniu rosyjskich zapasów wojennych.

Do zabezpieczenia przestrzeni skierowano polskie myśliwce F-16, wspierane przez samoloty rozpoznawcze oraz tankowce powietrzne NATO stacjonujące w Niemczech.

Sytuacja w Rumunii i incydent w Lipsku

Z podobnymi wyzwaniami zmaga się Rumunia. Między 24 a 26 lipca rumuńskie siły powietrzne przy wsparciu włoskich Eurofighterów zestrzeliły trzy drony typu Shahed. Działania te były możliwe dzięki przepisom z 2025 roku, pozwalającym na niszczenie obiektów naruszających przestrzeń w czasie pokoju.

We wtorek, 11 sierpnia, rumuńskie ministerstwo obrony poinformowało o zniszczeniu przez nurków wojskowych dwóch dronów typu Gerbera, które dryfowały w wyłącznej strefie ekonomicznej kraju w pobliżu projektu gazowego Neptun Deep. W maju rosyjski dron uderzył w blok mieszkalny w Gałaczu, co było pierwszym takim przypadkiem w kraju.

Dodatkowo w ubiegłym tygodniu wstrzymano ruch na lotnisku w Lipsku w Niemczech po znalezieniu na płycie drona z materiałami wybuchowymi w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego An-124 Rusłan.