Przebieg incydentu i motywy rolnika

Sprawa 60-letniego Józefa M., rolnika spod Gliwic, od dwóch tygodni wywołuje duże zainteresowanie opinii publicznej. Mężczyzna wjechał ciągnikiem na ul. Rybacką i zaorał świeżo położoną nawierzchnię asfaltową. Do incydentu doszło dokładnie 7 sierpnia, kiedy to w reakcji na prowadzone na drodze prace rolnik zniszczył nową nawierzchnię na osiedlu w gliwickiej Ostropie. 60-latek przyznał się do czynu, twierdzi jednak, że jego działanie wynikało z bezsilności, a sporny teren stanowi jego własność.

Podkreśla on, że skierowane w 2024 roku zawiadomienie do prokuratury w sprawie naruszania jego mienia nie przyniosło skutku, a samorząd miał bezprawnie przejąć jego teren. Za zniszczenie mienia grozi mu do pięciu lat więzienia, a koszty naprawy zniszczonej drogi według prokuratury szacowane są na 180 tysięcy złotych. Józef M. zapowiada jednak, że nie zapłaci za naprawę ani złotówki.

Decyzje prokuratury i wyjście z aresztu

Areszt wobec Józefa M. został uchylony w piątek, a rolnik wyszedł na wolność po wpłaceniu poręczenia majątkowego. Prokuratura zmieniła także zarzut po ustaleniu, że zakres zniszczeń nie był tak rozległy, jak początkowo przypuszczano, a mężczyzna pozostaje pod dozorem. Jego nowym obrońcą jest mec. Adam Szewc z Gliwic, którego ustanowiła rodzina rolnika. W rozmowie z mediami adwokat przekazał, że jego klient był przekonany, iż nie powinien trafić do aresztu.

Mecenas Adam Szewc wskazywał, że jego klient cieszył się z opuszczenia aresztu i uważał ten środek za niesłusznie zastosowany. Prawnik podkreślał, że rolnik powinien przebywać na wolności do czasu wyjaśnienia sprawy. Po wyjściu z celi Józef M. wrócił do domu, sam jednak nie chce publicznie komentować sprawy. Jak tłumaczy jego pełnomocnik, rolnik jest bardzo nieufny i ostrożnie podchodzi do kontaktów z mediami.

Mężczyzna spędził za kratami tydzień, z czego trzy dni przebywał na policyjnym dołku, co określił mianem szoku. Po opuszczeniu aresztu jego pierwszym krokiem było odzyskanie psa, który pod jego nieobecność trafił do schroniska. Suczka Diana przebywała w gliwickiej placówce i bardzo ucieszyła się na widok właściciela, który odebrał ją osobiście.

Spór o własność ziemi i historyczne dokumenty

Najważniejsze pytanie w sprawie dotyczy tego, czy teren, na którym znajduje się sporna droga, rzeczywiście został prawidłowo przejęty przez miasto. Obrońca Józefa M. podkreśla, że na tym etapie nie można jeszcze przesądzić tej kwestii, ponieważ dokumenty są dopiero analizowane. Adwokat zaznacza, że księgi wieczyste wskazują obecnie samorząd jako właściciela spornych działek, jednak kwestionowany jest sam sposób uzyskania tej własności.

Sam rolnik kategorycznie zaprzecza wersji miasta, twierdząc, że wziął odszkodowanie tylko za działki przy boisku na Rybackiej, a nie za tę, na której wylano asfalt. Józef M. przekonuje, że gmina dokonała bezprawnego wywłaszczenia, a oferowane stawki były zbyt niskie. Rolnik nie pokazał jednak dokumentacji, a jego obrońca nie wyklucza, że w toku analizy konieczne będzie sięgnięcie do historycznych materiałów z lat 70. i 80. ubiegłego wieku.

Według pełnomocnika rolnik przez lata próbował bezskutecznie zainteresować swoją sytuacją różne instytucje, składając wnioski, odwołania i petycje, jednak nigdy nie został wysłuchany. Zapytany o to, co chciałby przekazać osobom śledzącym jego historię, rolnik stwierdził, że chciałby, aby w Polsce w końcu zapanowało prawo.

Stanowisko miasta i dalsze kroki prawne

Gliwicki samorząd przedstawia zupełnie inną wersję historii dotyczącą własności spornego terenu. Zastępca dyrektora Zarządu Dróg Miejskich w Gliwicach, Artur Kruczek, przekazał, że sprawa sięga 2001 roku, kiedy to na wniosek samego rolnika miasto nabyło działki wzdłuż ulicy Rybackiej w celu poszerzenia pasa drogowego. Miasto nadal stoi na stanowisku, że droga należy do samorządu, a nawierzchnia pozostaje w takim stanie, w jakim znalazła się po przejeździe ciągnika z pługiem.

Rzecznik Urzędu Miejskiego w Gliwicach, Mariusz Kopeć, poinformował, że ubezpieczyciel dokonał oględzin zniszczonej drogi, lecz jej naprawa została wstrzymana do czasu zakończenia czynności procesowych prowadzonych przez organy ścigania.