Szybki awans do półfinału w Cincinnati po kreczu rywalki

Iga Świątek awansowała do półfinału turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Spotkanie broniącej tytułu i rozstawionej z numerem siódmym polskiej tenisistki z wiceliderką rankingu Jeleną Rybakiną trwało zaledwie 31 minut, bo Kazaszka skreczowała przy stanie 4:1 dla Świątek.

– Mam nadzieję, że z Jeleną wszystko będzie dobrze. Mam świadomość, że kolejny turniej jest priorytetem, bo to US Open. Jest też blisko prowadzenia w rankingu, ale zdrowie jest najważniejsze – powiedziała Świątek w krótkiej rozmowie na korcie.

Elena Rybakina retires from her match against Iga Swiatek in Cincinnati. Wow… this is heartbreaking. Hoping it’s not an Achilles injury ahead of the U.S. Open. She was two wins away from the #1 ranking. Hopefully she’ll be okay and recover quickly. ❤️‍🩹 pic.twitter.com/P6QkNqlDBN

Rybakina najwyraźniej miała problem ze ścięgnem Achillesa w lewej nodze. Do spotkania przystąpiła z taśmą nalepioną wzdłuż tylnej części łydki. W szóstym gemie, gdy serwowała, poprosiła o przerwę medyczną. Po konsultacji z fizjoterapeutką wróciła na kort, ale nie zdołała włożyć pełnej siły w serwis i podjęła decyzję o kreczu.

- Nie powiedziałabym, że nie grała na sto procent. Łydkę miała „zatejpowaną” już od kilku meczów, więc nie wiemy, co się dzieje po drugiej stronie siatki i trzeba być gotowym na najlepszą wersję przeciwniczki. Jednak faktycznie grało mi się bardzo dobrze i skoncentrowałam się na tym, aby wykorzystać każdą okazję do zdobycia punktu. Grając z taką przeciwniczką od początku trzeba narzucić wysoki poziom i wywierać presję.

Cieszę się, że to zrobiłam. A kontuzja Jeleny wydawała się nagła i w pewnym momencie było widać różnicę, bo nie mogła wręcz chodzić. Więc wydaje mi się, że wcześniejsze gemy zagrała na normalnym poziomie komfortu – przyznała Świątek.

Polka często podkreśla swoje dobre przygotowanie fizyczne, które zawdzięcza pracy z Maciejem Ryszczukiem.

- Od bardzo dawna nie byłam kontuzjowana. Jeżeli miałam jakieś problemy, to mogliśmy sobie z nimi poradzić i z ich powodu nie musiałam się wycofywać z turniejów. Jednak kalendarz Jeleny był ostatnio bardziej wymagający pod względem tego, że więcej meczów rozgrywała wieczorami oraz miała więcej spotkań trzysetowych. Mogę sobie podziękować, że moje mecze były krótsze i czasami mniej wymagające pod tym względem, że nie spędzałam tyle czasu na korcie – oceniła była liderka światowego rankingu.

Konsekwencje rankingowe i perspektywa US Open

Z Rybakiną Świątek mierzyła się niedawno, bo 12 sierpnia w finale w Toronto; wówczas wygrała 6:2, 6:3. Oczekiwano, że tym razem Kazaszka zagra lepszy mecz, tym bardziej, że miała szansę zostać liderką rankingu. Wobec odpadnięcia już w 1/8 finału prowadzącej na liście WTA Białorusinki Aryny Sabalenki, Rybakina potrzebowała w Cincinnati awansu do finału, aby zostać światową jedynką.

Z rankingowego punktu widzenia również dla Polki był to ważny mecz. Obecnie jest w nim piąta, ale w przypadku porażki z Rybakiną spadłaby minimum na dziewiąte miejsce. Teraz sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa wirtualnie plasuje się na ósmej pozycji. Jeśli wystąpi w finale, to będzie szósta.

Raczej nie zmieniałam taktyki przed naszym spotkaniem w Cincinnati, bo wówczas to się sprawdziło. Teraz jednak wydaje mi się, że Jelena grała szybciej i tutaj jakby grała bardziej rozluźnioną ręką, jeszcze bardziej byłam w defensywie, mimo że w Toronto i tak bardzo dużo wyciągnęłam z gry obronnej. Tutaj grała tak szybko, że nawet nie miałam czasu się zastanowić, co zrobić z piłką. Wydaje mi się, że robiła też mniej błędów, ale ja też zagrałam bardzo dobrze – podkreśliła.

Kończący sezon turniej WTA Finals w tym roku zostanie rozegrany w Indian Wells w Kalifornii. Przed turniejem w Toronto wydawało się, że Świątek nie ma szans, aby znaleźć się w gronie ośmiu najlepszych zawodniczek w tym sezonie. Strata Polki do ósmej w rankingu WTA Race Lindy Noskovej znacząco stopniała, a może być jeszcze mniejsza, bo Czeszka odpadła z rywalizacji w Cincinnati.

Nie patrzę na ten ranking i proszę nie podawać mi tych informacji. Myślałam, że w tym sezonie WTA Finals będzie dla mnie nieosiągalne, dlatego tutaj się od tego odcinam – zakończyła Świątek.

Impreza w Cincinnati jest praktycznie ostatnim sprawdzianem światowej czołówki przed wielkoszlemowym US Open w Nowym Jorku, który rozpocznie się 30 sierpnia.

Droga do finału w Toronto i wcześniejsze mecze w Cincinnati

Iga Świątek awansowała do finału turnieju WTA 1000 w Toronto, pokonując w półfinale reprezentantkę Ukrainy Elinę Switolinę 6:3, 1:6, 6:3. W decydującym starciu Polka zmierzyła się z drugą rakietą świata, Jelenę Rybakiną, zwyciężając 6:2, 6:3. Jest to 26. tytuł w karierze Świątek oraz 12. zwycięstwo w imprezie rangi WTA 1000.

Spotkanie z Rybakiną było 13. bezpośrednim pojedynkiem obu tenisistek, a dzięki wygranej Świątek poprawiła bilans na 7-6. Dla obu zawodniczek start w Toronto był pierwszym po nieudanym Wimbledonie, z którego odpadły w trzeciej rundzie. Świątek od początku finału narzuciła rywalce swoje warunki, szybko uzyskując przewagę w pierwszym secie i wygrywając go 6:2 po zaledwie 29 minutach. W drugiej partii Polka również kontrolowała przebieg spotkania, dwukrotnie przełamała Rybakinę i po 75 minutach mogła cieszyć się ze zwycięstwa.

Triumf w Toronto jest szczególnie ważny dla 25-letniej zawodniczki, która w obecnym sezonie długo czekała na pierwszy finał. Przed turniejem nie zdołała dotrzeć dalej niż do ćwierćfinału turnieju wielkoszlemowego. W Kanadzie wróciła jednak do wysokiej dyspozycji, wygrywając m.in. z Martą Kostiuk, Dianą Shnaider i Eliną Switoliną.

Dla Polki był to pierwszy w karierze triumf w Canadian Open, a także 12. tytuł rangi WTA 1000, co pozwoliło jej wyprzedzić Aryna Sabalenka i awansować na drugie miejsce w klasyfikacji zawodniczek z największą liczbą zwycięstw w turniejach tej rangi. Przed Świątek znajduje się tylko Serena Williams, która ma 13 takich tytułów. Zwycięstwo w Toronto oznaczało także awans Polki na piąte miejsce w rankingu WTA, podczas gdy Jelena Rybakina pozostała wiceliderką światowego zestawienia, tracąc punkty do prowadzącej Aryny Sabalenki.

Po meczu Iga Świątek podkreślała znaczenie ciężkiej pracy w trudnym dla niej sezonie. Wygrana tu dużo dla mnie znaczy, bo ostatnie miesiące nie były łatwe. Jestem zadowolona, że zachowałam koncentrację, kontynuowałam ciężką pracę, mimo wszystkich opinii, jakie pojawiały się na mój temat w internecie. Cieszę się, że rzeczywistość jest inna – mówiła podczas ceremonii. Polka podziękowała również swojej rywalce, gratulując Jelenie udanego turnieju i wyrażając przekonanie o kolejnych finałowych starciach.

Podczas konferencji prasowej zawodniczka odniosła się także do nieobecności trenera Francisco Roiga, którego zabrakło w Toronto. Wybacz, że nasz pierwszy tytuł zdobyłam, gdy ciebie nie mogło tu być – żartowała tenisistka. Świątek przyznała, że w trakcie turnieju czuła ogromne wsparcie polskiej społeczności w Toronto, co dodało jej energii.

W rozmowie z mediami zawodniczka wyjaśniła, że złość, o której wspomniała bezpośrednio po meczu, wynikała z wcześniejszych niesprawiedliwych osądów, jednak podczas samego turnieju potrafiła się w pełni skoncentrować na grze.

Po sukcesie w Kanadzie obie zawodniczki udały się do Cincinnati, gdzie rozstawione tenisistki rozpoczęły kolejny turniej rangi WTA 1000 od drugiej rundy. W Cincinnati Polka broni ubiegłorocznego tytułu oraz 1000 punktów rankingowych zdobytych za tamten triumf. W drugiej rundzie Świątek gładko pokonała Kolumbijkę Emilianę Arango 6:3, 6:0.

W kolejnym starciu rozstawiona z numerem siódmym polska tenisistka zmierzyła się z Greczynką Marią Sakkari, wygrywając 4:6, 6:1, 6:1 i awansując do 1/8 finału. W pierwszym secie meczu Polka miała nieco problemów z serwami Sakkari, która posłała pięć asów i nie miała potrzebować obrony break pointa, przełamując Świątek w piątym gemie i wygrywając partię 4:6. Później jednak na korcie dominowała sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa, która po 17 niewymuszonych błędach w pierwszym secie, w dwóch kolejnych popełniła ich łącznie 20.

Sakkari zaczęła mieć problemy z wygrywaniem pojedynczych punktów i w drugim secie nie zanotowała żadnego zagrań wygrywającego. W efekcie druga i trzecia partia miały błyskawiczny przebieg, rozpoczynając się od prowadzenia Świątek odpowiednio 3:0 i 4:0. Greczynka ugrała w nich tylko po jednym gemie, nie będąc bliską odzyskania kontroli nad meczem.

Trudno tak na szybko analizować, ale wydaje mi się, że już w pierwszym secie grałam nieźle. Później poprawiłam jeszcze gra, a ona zaczęła się mylić – powiedziała Świątek w krótkiej rozmowie na korcie po meczu z Sakkari, który był ich dziesiątym pojedynkiem i szóstą wygraną Polki.

Występy innych Polek oraz mecze w 1/8 finału w Cincinnati

W trzeciej rundzie turnieju w Cincinnati zaprezentowały się również inne polskie tenisistki. Magda Linette odpadła z rywalizacji już w pierwszej rundzie. Z kolei Maja Chwalińska zakończyła swój udział na trzeciej rundzie, przegrywając z Rosjanką Dianą Sznajder 2:6, 6:7 (3-7). Pojedynek Chwalińskiej z Sznajder był kilkukrotnie przerywany przez deszcz, a w drugim secie Polka prowadziła już 4:1 i 40-15 przy serwisie rywalizki, lecz po wznowieniu gry Rosjanka wygrała cztery gemy z rzędu i triumfowała w tie-breaku, rewanżując się za porażkę w półfinale French Open.

Na tym samym etapie z turnieju odpadła Magdalena Fręch, która nie dała rady wiceliderce rankingu Kazaszkie Jelenie Rybakinie, przegrywając 4:6, 6:7 (2-7).

W 1/8 finału turnieju w Cincinnati Iga Świątek zmierzyła się z Francuzką Diane Parry, zajmującą 66. miejsce w rankingu. Polka wygrała spotkanie 6:3, 6:3, meldując się w ćwierćfinale. Francuzka zaczęła pojedynczo bardzo dobrze, przełamując Polkę w pierwszym gemie, jednak Świątek błyskawicznie odpowiedziała wygraniem czterech gemów z rzędu.

Końcówka pierwszej partii przyniosła nieco emocji, gdy Polka serwowała na zwycięstwo w secie i musiała bronić break pointa, wykorzystując dopiero trzecią piłkę setową. Drugi set również rozpoczął się od przegranego przez Świątek gema, po czym Polka wygrała pięć kolejnych gemów z rzędu. Mimo że kilka błędów pozwoliło Parry odrobić przełamanie i zbliżyć się na 3:5, w kolejnym gemie Francuzka nie utrzymała podania, co dało Polce ostateczną wygraną.

Z Diane Parry Świątek zmierzyła się po raz drugi w karierze, po tym jak pokonała Francuzkę 6:1, 6:1 podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu.

Półfinałowa rywalizacja z Jessicą Pegulą

W sobotnim półfinale Iga Świątek zmierzy się z Amerykanką Jessicą Pegulą, która w ćwierćfinale pokonała Amandę Anisimovą 6:4, 2:6, 7:6 (7-4). Bilans bezpośrednich pojedynków pomiędzy Świątek a Pegulą wynosi 7-5 na korzyść Polki.

Jessica Pegula, kolejna rywalka Świątek, jest czwartą zawodniczką od 2009 roku, która dotarła do co najmniej pięciu ćwierćfinałów turniejów Masters 1000 po ukończeniu 30 lat, obok Li Na, Sereny Williams i Svetlany Kuzniecowej. Amerykanka potrzebowała zaledwie 34 minut, by wygrać pierwszego seta z rodaczką Amandą Anisimovą.

Rywalka „Jessie” odpowiedziała w drugim secie, zdobywając podwójnego breaka i prowadząc 4:0. Po tym, jak Anisimova wyrównała stan meczu (1:1), Pegula odzyskała równowagę, przełamując przeciwniczkę na początku decydującego seta. Każda z nich straciła serwis dwukrotnie, co doprowadziło do tie-breaka, w którym Pegula przypieczętowała zwycięstwo przy pierwszym punkcie meczowym.