Powrót do stolicy i wykroczenia drogowe

We wtorek 11 sierpnia Dawid Kacprzyk, były radny warszawskiego Ursusa, został zauważony w Warszawie przez fotoreporterów. Lekarz podjechał swoim Porsche Panamera pod jeden z budynków, skąd zabrał pasażera, a następnie skierował się w stronę Pruszkowa. Według relacji medialnych, podczas przejazdu lekarz miał przekroczyć dozwoloną prędkość w terenie zabudowanym o co najmniej 20 km/h. Takie wykroczenie wiąże się z mandatem w wysokości co najmniej 200 złotych oraz przypisaniem punktów karnych.

Tło afery w Szpitalu Południowym

Sprawa Kacprzyka stała się głośna w połowie czerwca 2026 roku, gdy ujawniono, że 28-letni lekarz w trakcie specjalizacji zarobił w 2025 roku 1,6 mln złotych. Ustalenia wskazywały na pracę w kilku placówkach jednocześnie, przy czym grafiki zawierały nakładające się godziny, co uniemożliwiałoby fizyczną realizację wszystkich dyżurów. Po nagłośnieniu sprawy lekarz zwrócił ponad pół miliona złotych. Luksusowe Porsche Panamera stało się symbolem tej afery, a sam Kacprzyk od czasu jej wybuchu unikał mediów.

Kontrowersje wokół pracy w szpitalu

Dawid Kacprzyk pełnił w Szpitalu Południowym funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Prezydent Rafał Trzaskowski poinformował jednak, że regulamin placówki nie przewidywał takiego stanowiska. Audyt wykazał liczne nieprawidłowości, w tym dyżury trwające kilkadziesiąt godzin oraz brak elektronicznej rejestracji czasu pracy. Według dostępnych informacji, były radny Ursusa nie został jeszcze przesłuchany. W czerwcu minister sprawiedliwości Waldemar Żurek wskazywał, że prokuratura nie posiada informacji o miejscu pobytu lekarza, choć nie oznacza to, że mężczyzna celowo ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości.