Nowoczesna technologia zmienia naturę konfliktów

Generał Rajmund Andrzejczak, były szef Sztabu Generalnego, gościł w pierwszym odcinku programu „ZNAM PRZYSZŁOŚĆ” prowadzonego przez profesor Aleksandrę Przegalińską. Rozmowa dotyczyła wizji pola walki, na którym człowiek jest stopniowo wypierany przez technologię. Jak zauważyła profesor Przegalińska, proces ten jest napędzany nie tylko przez szybki rozwój sztucznej inteligencji, ale także przez czynniki demograficzne, w tym starzenie się społeczeństw, które w przyszłości może ograniczyć dostępność zawodowych żołnierzy.

Choć generał Andrzejczak nie przesądza, że przyszłe wojny będą całkowicie pozbawione ludzi, wyraźnie wskazuje na kierunek zmian. Powołuje się przy tym na rozmowę z byłym przewodniczącym Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA, Markiem Milleyem, który podczas konferencji poświęconej nowym technologiom oceniał, że w ciągu najbliższych lat nawet około 40 proc. platform wojskowych może stać się bezzałogowych.

Niższy próg wejścia w wojnę

Były szef Sztabu Generalnego zwraca uwagę na rzadko omawiane konsekwencje tej transformacji. Im większą część arsenału państw stanowić będą systemy bezzałogowe, tym niższe stanie się ryzyko polityczne związane z ich użyciem. Generał podał obrazowy przykład: dla polityka decyzja o wysłaniu drona nad Petersburg, którego przeciwnik może zestrzelić, wiąże się z zupełnie innymi kosztami niż wysłanie tam samolotu załogowego, gdzie realna jest strata pilota w wyniku jego śmierci lub dostania się do niewoli.

Technologia w ten sposób nie tylko zmienia charakter obecności człowieka na froncie, ale paradoksalnie obniża próg wejścia w konflikt zbrojny. Zdaniem generała, kluczowe znaczenie dla przyszłych wojen będzie miało połączenie rozwoju nowych technologii, rosnącego wpływu wielkich korporacji technologicznych oraz zredukowanego kosztu politycznego wykorzystywania systemów autonomicznych.