Tragedia polskich pielgrzymów na Węgrzech

Do wypadku polskiego autokaru doszło w nocy z soboty na niedzielę, około godziny 1:00, na autostradzie M3 w okolicach miejscowości Mezokeresztes na Węgrzech. W autokarze przebywało 59 osób, w tym 57 turystów i dwóch kierowców. Pojazd, którym podróżowali obywatele Polski, wpadł do rowu i przewrócił się podczas jazdy w stronę miasta Nyiregyhaza. Pielgrzymka wracała do kraju z Medjugorie, a jej organizatorem było biuro z Iwonicza-Zdroju.

Bilans zdarzenia jest tragiczny: na miejscu zginęło 12 osób, a 10 pasażerów trafiło do szpitali w stanie ciężkim, z czego pięć osób znajduje się w stanie zagrażającym życiu. Pozostałe 40 osób odniosło lżejsze obrażenia. Według wstępnych ustaleń węgierskiej policji przyczyną wypadku było zaśnięcie kierowcy, który został zatrzymany.

Działania ratunkowe i wsparcie konsularne

Akcję ratunkową na miejscu prowadziły jednostki straży pożarnej z kilku węgierskich miejscowości, m.in. z Miszkolca, Egeru i Szolnoku. Strażacy wykorzystali dźwigi i wyciągarki, aby podnieść pojazd i ewakuować pasażerów uwięzionych pod autokarem. W sprawę zaangażowano polskie służby konsularne oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a Ambasada w Budapeszcie uruchomiła infolinię +36 20 472 9502 dla bliskich ofiar.

Premier Donald Tusk zapowiedział wysłanie na Węgry specjalnego samolotu z przedstawicielami MSZ i zespołu medycznego, aby wesprzeć akcję pomocową. Wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul zwołała sztab kryzysowy, potwierdzając, że uczestnicy pielgrzymki pochodzili głównie z powiatów województwa podkarpackiego, m.in. z Rzeszowa, Jasła, Strzyżowa i Leżajska.

Reakcja rządu i kontrola przewoźników

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak zapowiedział wdrożenie dodatkowych kontroli firm przewozowych w całym kraju, pomimo już trwających inspekcji. Służby mają skupić się na weryfikacji stanu technicznego autokarów, czasu pracy kierowców oraz zasad przewożenia pasażerów.

Śledztwo w sprawie przyczyn wypadku prowadzi Prokuratura Okręgowa w Krośnie. Śledczy analizują okoliczności zdarzenia, a ministerstwo oczekuje na wyniki kontroli przewoźnika, do którego należał autokar.