Kontrowersje wokół obsady nowej produkcji

Po ponad dwóch dekadach od premiery filmu „Nigdy w życiu!” ruszyły zdjęcia do nowej produkcji opartej na książce Katarzyny Grocholi pt. „A właśnie, że tak. Nigdy w życiu 20 lat później”. Choć w filmie ponownie zobaczymy Danutę Stenkę w roli Judyty, w obsadzie zabraknie Joanny Jabłczyńskiej, która w oryginale grała córkę głównej bohaterki, Tosię. Decyzja ta spotkała się z dużą krytyką ze strony fanów, którzy domagali się powrotu aktorki do tej roli, a nawet zainicjowali petycję w tej sprawie.

Sytuacja jest o tyle bolesna, że obsada pierwotnego filmu była zapowiadana jako punkt wyjścia do nowej opowieści. W produkcję nie zaangażuje się już także Jan Frycz, odtwórca roli Tomasza Kozłowskiego, który zmarł kilka dni przed wejściem ekipy na plan zdjęciowy.

Reakcja Joanny Jabłczyńskiej

Joanna Jabłczyńska ujawniła, że o braku angażu wiedziała już od dłuższego czasu, a rozmowy z produkcją na temat jej potencjalnego udziału odbyły się na początku czerwca. Aktorka przyznała, że przez wiele tygodni nie mogła mówić o tym nawet najbliższym osobom. Podkreśliła, że czuje się wystawiona przez twórców na „pożarcie” medialne, ponieważ to ona musiała odpowiadać na pytania dziennikarzy, podczas gdy produkcja nie zajęła w tej sprawie oficjalnego stanowiska.

– Wystawili mnie tutaj, że tak powiem, na pożarcie i wiadomo, że musiałam odpowiedzieć na te pytania. Ja bym chciała, żeby najpierw to oni się wypowiedzieli, ale tak konkretnie, nie tak jak pani Katarzyna na okrętkę, że różne osoby grały i tak dalej. Jest jasne, że miała wrócić obsada „Nigdy w życiu!”, tej pierwotnej części. Widać, że jest Danusia Stenka, więc teoretycznie jasne by było, że to ja zagram Tosię. Jakoś produkcja wreszcie coś powiedzieć musi – powiedziała Joanna Jabłczyńska portalowi Pudelek.

Obecnie aktorka nie zdecydowałaby się już na przyjęcie roli, nawet gdyby otrzymała propozycję. Ujawniła, że zdjęcia już trwają, część materiału została zrealizowana, a ona sama wie, kto wcielił się w postać Tosi, choć nazwiska nie zdradziła. Zapewniła jedynie, że w rolę nie wcieliła się Dorota Szelągowska.

Stanowisko Katarzyny Grocholi

Do zamieszania odniosła się Katarzyna Grochola, która dogląda prac nad filmem. Pisarka zaznaczyła, że nowa produkcja nie jest pomyślana jako bezpośredni ciąg dalszy kinowego hitu z 2004 roku, lecz bazuje na piątej części jej cyklu książkowego. W rozmowie z „Super Expressem” argumentowała, że postać Tosi była już wcześniej kreowana przez różne aktorki w innych ekranizacjach, co jej zdaniem czyni dyskusję o obsadzie bardziej złożoną.

W obronie Joanny Jabłczyńskiej stanęła Ilona Łepkowska, scenarzystka pierwszej części filmu, która nie jest związana z nowym projektem. „Bardzo, bardzo przykre... Szczerze, kompletnie nie rozumiem tej decyzji” – napisała na Facebooku Łepkowska.