Polska walczy o odroczenie ETS2

Podczas szczytu Unii Europejskiej w Brukseli premier Donald Tusk podjął szereg działań w celu modyfikacji założeń systemu handlu uprawnieniami do emisji CO₂. Głównym postulatem Polski, wspieranej przez Włochy, Grecję oraz państwa Grupy Wyszehradzkiej, było odroczenie wprowadzenia systemu ETS2, który ma objąć emisje związane z ogrzewaniem mieszkań i transportem drogowym, co najmniej do 2030 roku.

Przeciwne osłabianiu systemu były Szwecja, Finlandia i Dania, argumentując, że firmy w tych krajach zainwestowały już w niskoemisyjne technologie i każda zmiana podważa sens tych nakładów. Ostatecznie na szczycie nie zapadła decyzja o odroczeniu ETS2 do 2030 roku, zgodnie z planem, który zakłada wejście w życie systemu w 2028 roku. Uzyskano natomiast zapis w konkluzjach końcowych, zobowiązujący Komisję Europejską do zaktualizowania oceny skutków systemu, w tym mechanizmów zabezpieczających przed nadmiernymi kosztami dla odbiorców.

Ochrona przemysłu i kontrowersje wokół budżetu UE

Premier Tusk domagał się również silniejszej ochrony europejskich przedsiębiorstw przed skutkami wysokich cen uprawnień do emisji, wskazując na zagrożenie dla konkurencyjności przemysłu. W konkluzjach szczytu zawarto postulat zwiększenia przewidywalności rynku uprawnień, ograniczenia wahań cen oraz skuteczniejszego zapobiegania przenoszeniu produkcji poza granice Unii.

Podczas debaty nad budżetem UE na lata 2028–2034 Donald Tusk sprzeciwił się propozycji finansowania wspólnej kasy z dochodów pochodzących z handlu emisjami CO₂. Premier argumentował, że środki te powinny służyć transformacji energetycznej i obniżaniu kosztów energii, dodając, że Polska, jako kraj broniący wschodniej granicy Unii, ponosi już znaczne wydatki obronne, co czyni dalsze obciążenia tego typu bezzasadnymi.