Pogrom na stadionie przy Bułgarskiej i trudne tło kadrowe
Lech Poznań wygrał z FC Thun aż 7:0 w pierwszym meczu czwartej rundy eliminacji Ligi Europy. Spotkanie na stadionie przy ul. Bułgarskiej oglądało 22 241 widzów, a sędzią spotkania był Austriak Sebastian Gishamer. Miejsce w wyjściowym składzie Lecha było zagadką ze względu na problemy kadrowe. Mikael Ishak leczył uraz mięśnia dwugłowego, a Yannicka Agnero nie było w Poznaniu przez 10 dni, ponieważ przebywał w Afryce w związku z koniecznością przedłużenia wizy.
Trener Niels Frederiksen zdecydował się posłać od pierwszej minuty na szpicę Allahayara Sayyadmanesha. Co prawda kibice Lecha świeżo w pamięci mają konfrontację z Aarhus GF. W pierwszym meczu eliminacji do Ligi Mistrzów poznaniacy wygrali na wyjeździe z Duńczykami 4:1, lecz na własnym stadionie roztrwonili przewagę i odpadli po rzutach karnych.
Grad bramek w pierwszej połowie
Początek spotkania mógł przynieść prowadzenie gościom ze Szwajcarii. Już po około 70 sekundach gry Marc Gutbub znalazł się kilka metrów przed bramką Lecha, ale nie zdołał pokonać Mateusza Lisa, a piłkę z linii bramkowej wybił Radosław Murawski.
Odpowiedź Lecha nadeszła w 10. minucie, gdy Patrik Walemark wykorzystał niezdecydowanie obrony FC Thun i w sytuacji sam na sam precyzyjnie uderzył w długi róg. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki.
Dziesięć minut później było już 2:0 dla gospodarzy. Po precyzyjnym podaniu od Pablo Rodrigueza, Allahyar Sayyadmanesh skutecznie wykończył akcję sam na sam.
Rekordowa wygrana Kolejorza i festiwal strzelecki
W 25. minucie Patrik Walemark zdobył swoją drugą bramkę w tym meczu. Szwed zanotował tym samym piąte trafienie w tegorocznych eliminacjach europejskich pucharach.
Kolejne gole przed przerwą dołożyli Mateusz Skrzypczak, który uderzył bez przyjęcia po nietypowo rozegranym rzucie wolnym od Antoniego Kozubala, oraz Radosław Murawski po drugiej asyście Rodrígueza. Do przerwy Lech prowadził 5:0.
Jedynym zmartwieniem Frederiksena w tej części meczu była konieczność zmiany Walemarka, który wcześnie zasygnalizował uraz. Trener mistrza Szwajcarii Gian-Luca Privitelli dokonywał zmian, ale defensywa gości wciąż przepuszczała akcje rywali.
Dominacja po przerwie i kropka nad i
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Już w 48. minucie Daniel Hakans przeprowadził indywidualną akcję i oddał strzał zza pola karnego, a piłka po rykoszecie zaskoczyła bramkarza Niklasa Steffena. Szwajcarzy zdołali wprawdzie umieścić piłkę w siatce za sprawą rezerwowego Furkana Dursuna, ale trafienie to nie zostało uznane z powodu minimalnej pozycji spalonej, co wykazała wideoanaliza. W 79. minucie wynik meczu ustalił Robert Gumny, który sprytnie przelobował golkipera rywali po podaniu z głębi pola.
Wygrana 7:0 stanowi rekordowe zwycięstwo Lecha Poznań w historii jego występów w europejskich pucharach, przebijając ubiegłoroczny wynik 7:1 z islandzkim Breidablik. Przed rewanżem zaplanowanym na 27 sierpnia w Szwajcarii poznaniacy są o krok od awansu do fazy ligowej rozgrywek.