Sondażowe preferencje wyborców PiS

Pracownia SW Research przeprowadziła na zlecenie portalu Zero.pl sondaż, w którym zapytano Polaków, kto powinien być kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na premiera w wyborach parlamentarnych zaplanowanych na jesień 2027 roku. Ankietowani mieli do wyboru sześciu polityków prawicy: Przemysława Czarnka, Tobiasza Bocheńskiego, Zbigniewa Boguckiego, Dominika Tarczyńskiego, Jarosława Kaczyńskiego oraz Patryka Jakiego.

Wyniki badania pokazały duży dystans elektoratu do proponowanych postaci oraz powszechny brak zdecydowania. Aż 32,5 proc. badanych wskazało odpowiedź "żaden z powyższych", a 31,1 proc. ankietowanych nie potrafiło wskazać żadnego faworyta i nie miało zdania w tej sprawie.

Spośród wymienionych w zestawieniu polityków najwięcej głosów uzyskał Przemysław Czarnek, na którego wskazało 7,4 proc. respondentów. Na drugim miejscu znalazł się Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta RP, z wynikiem 6,9 proc., a podium zamknął Dominik Tarczyński, zdobywając 6,8 proc. poparcia. Kolejne miejsca zajęli Patryk Jaki z wynikiem 6,1 proc., Jarosław Kaczyński z poparciem 5,4 proc. oraz Tobiasz Bocheński, na którego głosowało 3,8 proc. ankietowanych.

Badanie zrealizowano metodą wywiadów online na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 801 dorosłych osób. Zastosowano dobór kwotowy uwzględniający rozkład płci, wieku oraz wielkość miejscowości zamieszkania.

Krytyczna ocena kandydatury Czarnka

Nastroje społeczne wobec byłego ministra edukacji potwierdzają również wyniki sondażu pracowni OGB. Zgodnie z tym badaniem, negatywne zdanie o kandydacie PiS na szefa rządu ma łącznie 62,78 proc. ankietowanych, przy czym odpowiedź "bardzo źle" wybrało 49,98 proc. respondentów, a "raczej źle" 12,80 proc.

Pozytywnie kandydaturę Przemysława Czarnka ocenia łącznie 20,80 proc. badanych, z czego 11,68 proc. odpowiedziało "raczej dobrze", a 9,12 proc. "bardzo dobrze". Pozostałe 16,42 proc. uczestników badania oceniło tę kandydaturę neutralnie.

Badanie Ogólnopolskiej Grupy Badawczej przeprowadzono w dniach 5-12 sierpnia 2026 roku metodą CATI na grupie 1000 osób.

We wcześniejszym sondażu SW Research z przełomu lipca i sierpnia ponad połowa respondentów, dokładnie 56 proc., opowiedziała się za rezygnacją z Przemysława Czarnka jako kandydata na szefa rządu.

Kulisy ogłoszenia i polityczne napięcia

Przemysław Czarnek został oficjalnie przedstawiony jako kandydat PiS na premiera 7 marca 2026 roku. Decyzję tę ogłosił prezes partii Jarosław Kaczyński podczas konwencji w Krakowie, która odbyła się w hali Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół".

Prezes PiS motywował ten krok trudną sytuacją polityczną w kraju oraz koniecznością podjęcia wyzwania i odzyskania władzy. "W tych okolicznościach, które mamy dzisiaj w Polsce, w tej sytuacji, którą uważam za trudną, wyzywającą dla nas, ale my musimy to wyzwanie podjąć i musimy zwyciężyć, proszę państwa, musimy zwyciężyć, musimy stworzyć nowy rząd" – powiedział wówczas Jarosław Kaczyński.

Sam Przemysław Czarnek podczas tej samej konwencji stwierdził, że w pociągu, jakim jest formacja PiS, "maszynistą" ma być Kaczyński, a on sam ma realizować zadania nakreślone przez lidera. Wypowiadając się o obecnej władzy, Czarnek użył mocnych słów: "Rządzi Tusk, rządzą ludzie, którzy gwałcą praworządność, wprowadzają chaos i nieład w Polsce. Zakamuflowana opcja niemiecka stała się jawną opcją niemiecką, która dzisiaj rządzi. Musimy wygrać Polskę i wygrać dla Polski!".

Badanie przeprowadzono w okresie burzliwych wydarzeń na scenie politycznej po tym, jak Mateusza Morawieckiego oraz około 40 jego współpracowników usunięto z szeregów Prawa i Sprawiedliwości. Były premier wraz ze swoimi stronnikami powołał nowy klub parlamentarny o nazwie Rozwój Plus i podjął kroki w celu budowania własnego ugrupowania.

Konflikt wewnętrzny w partii wiązał się między innymi z frakcyjnymi napięciami oraz decyzją o nominacji dla Przemysława Czarnka. Media podawały nieoficjalnie, że na liście potencjalnych kandydatów na premiera znajdował się również Zbigniew Bogucki, a niezadowolony z wyboru Czarnka miał być Mateusz Morawiecki.

Jarosław Kaczyński jednoznacznie uciął spekulacje medialne o poszukiwaniu alternatyw, wskazując na postać Zbigniewa Boguckiego czy Tobiasza Bocheńskiego jako rzekomych następców. Prezes partii oświadczył: "Kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na urząd premiera jest prof. Przemysław Czarnek i nic w tej sprawie się nie zmienia". Kaczyński dodał również: "Już od ponad 35 lat, od czasu powołania Porozumienia Centrum, nasze środowisko polityczne było obiektem ataków opartych na kłamstwach, manipulacjach i insynuacjach".

Perspektywa zmian i kompromisów

Pomimo oficjalnego dementi prezesa PiS, w przestrzeni publicznej trwają debaty nad potencjalnymi następcami Czarnka. Były poseł PiS Tadeusz Cymański ocenił, że najbardziej akceptowalnym politykiem na prawicy, w przypadku poszukiwania kandydata kompromisowego, byłby Zbigniew Bogucki.

Zdaniem Cymańskiego, w obliczu odpowiedzialności za państwo, kluczową rolę w procesie wyłaniania kandydata może odegrać prezydent Karol Nawrockiego. Polityk wskazał, że jeśli głowa państwa zdecyduje się patronować procesom politycznym, jego głos może okazać się rozstrzygający.

Z najnowszego sondażu CBOS wynika, że na PiS w sierpniu zagłosowałoby 16,5 proc. badanych, co stanowi spadek o 2,6 pkt proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem i jest najniższym poparciem dla tej partii od wyborów w 2023 roku. Spadek ten łączy się z rozłamem w partii.

W tym samym badaniu CBOS Koalicja Obywatelska uzyskała 25,8 proc., Konfederacja 13 proc., a nowo powstałe ugrupowanie Mateusza Morawieckiego, Rozwój Plus, zanotowało poparcie na poziomie 3,6 proc.