Import z Chin rośnie, polski eksport spada

Od początku roku do lipca 2026 roku na unijne rynki trafiło ponad 26,5 mln sztuk sprzętu AGD z Chin, co oznacza wzrost o 12,1 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. W tym samym czasie eksport z Polski spadł o 0,8 proc., osiągając poziom 9,1 mln sztuk. Dane Eurostatu i organizacji APPLiA Polska wskazują, że Chiny opanowały już ponad 38 proc. rynku, podczas gdy udział Polski skurczył się do 13,2 proc.

W ujęciu wartościowym dysproporcja jest jeszcze wyraźniejsza. Import chińskiego AGD do UE wzrósł o 12,9 proc., przekraczając 3,2 mld euro, podczas gdy wartość polskiego eksportu spadła o 6 proc. do poziomu nieco ponad 2 mld euro. Eksperci zauważają, że średni koszt pralki wyprodukowanej w Chinach wynosi 150 euro, podczas gdy analogiczny model wyprodukowany w Polsce kosztuje 270 euro.

Ryzyko dla sektora i apel do UE

Sektor AGD wraz z poddostawcami zatrudnia w Polsce ponad 100 tys. osób. Przedstawiciele branży, w tym prezes Grupy Amica Robert Stobiński oraz dyrektor w Beko Europe Maurizio David Sberna, alarmują, że bez natychmiastowych decyzji politycznych sytuacja będzie się pogarszać. W minionym roku w Europie zamknięto pięć fabryk, a bankructwa i przejęcia przez chińskie podmioty stały się realnym zagrożeniem.

Branża domaga się od Komisji Europejskiej skuteczniejszego wsparcia konkurencyjności produkcji europejskiej. Proponowane rozporządzenie CBAM, mające wyrównać koszty emisji CO2 ponoszone przez europejskich producentów w ramach systemu ETS, jest obecnie przedmiotem prac trwających od dwóch lat. Producenci wskazują jednak, że nawet objęcie tym mechanizmem szerszego wachlarza urządzeń przyniesie jedynie symboliczny wzrost kosztów dla importerów rzędu 2–3 euro na sztukę.

Ograniczenia proponowanej ochrony

Komisja Europejska w obecnej wersji projektu CBAM uwzględniła jedynie pralki, lodówki oraz suszarki do ubrań, co pokrywa zaledwie 47 proc. polskiej produkcji dużego AGD. Branża apeluje o rozszerzenie listy o zmywarki, piekarniki, kuchnie, okapy oraz płyty kuchenne. Producenci podkreślają, że nie zabiegają o zamknięcie rynku, lecz o uczciwą konkurencję, która pozwoliłaby na utrzymanie zakładów produkcyjnych w Europie.