Kulisy zdrady rosyjskiego oficera łączności

Rosyjski oficer łączności Lew Stupnikow, służący na froncie w rejonie Wuhłedaru w Donbasie, nawiązał współpracę z ukraińskim wywiadem w lutym 2024 roku. Już w tym samym miesiącu przekazał Ukraińcom współrzędne do uderzenia w swoją własną jednostkę.

W wyniku tamtego ataku zginęło 68 żołnierzy, a 60 zostało rannych, w tym dowódca 36. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej. W kolejnych miesiącach oficer dostarczał dalsze informacje, które posłużyły do serii uderzeń skutkujących śmiercią ponad 300 wojskowych.

Absolwent akademii wojskowej w Petersburgu odmówił przyjęcia jakiegokolwiek wynagrodzenia za przekazywane dane. W ramach współpracy udostępniał częstotliwości radiowe, lokalizacje wojsk oraz szczegółowe plany bitewne. Stupnikow przeszedł oficjalnie na stronę ukraińską w lipcu 2024 roku i obecnie walczy w Rosyjskim Korpusie Ochotniczym.

Sabotaż od wewnątrz i motywy decyzji

Stupnikow prowadził działania sabotażowe bezpośrednio na pozycji, wyłączając kamery monitorujące terytorium Ukrainy. Celowo podniósł również napięcie w akumulatorze podłączonym do kontrolera drona, co doprowadziło do jego przegrzania i awarii w połowie misji.

Rozczarowanie armią narastało u niego na długo przed wybuchem wojny. W wieku 17 lat odrzucono go w szkole pilotów, gdy nie zapłacił łapówki, a w akademii w Petersburgu kadeci musieli płacić za wyjście poza teren szkoły lub wybór miejsca służby. Plany porzucenia wojska i zostania instruktorem fitness przekreśliła inwazja na Ukrainę.

jednym z najbardziej znaczących sabotażystów w najnowszej historii wojskowości

Lew Stupnikow

Decyzję o zmianie stron przyspieszyło brutalne zachowanie kolegów z jednostki, wśród których dominowali wypuszczeni z więzień przestępcy. Istotną rolę odegrała także matka wojskowego, Tatiana, która jest zadeklarowaną przeciwniczką Władimira Putina.

Rola matki i ukraińska sieć informatorów

Gdy Tatiana dowiedziała się o wysłaniu syna na front, postanowiła działać i nawiązała łączność z Dmytrem Karpenką. Był to ukraiński informatyk współpracujący z wywiadem wojskowym, który publikował w serwisie YouTube rozmowy z rosyjskimi jeńcami i oferował pomoc w przejściu na stronę Kijowa.

Amerykański dziennik podkreśla, że sprawa odsłania skalę ukraińskiej sieci informatorów działających w Rosji. Podobne kontakty z Karpenką miały nawiązywać dziesiątki innych obywateli Rosji.

Wśród osób zgłaszających się do ukraińskich służb znaleźli się nie tylko wojskowi, ale również pracownicy firm energetycznych, funkcjonariusze FSB, a nawet babcie rosyjskich żołnierzy. Ukraińska sieć ma w zamierzeniu służyć także budowaniu zaplecza do przyszłej walki z reżimem.