Kontrowersje wokół zmiany patrona budowanego lotniskowca klasy Ford
Amerykańska marynarka wojenna analizuje zmianę nazwy budowanego superlotniskowca, który pierwotnie miał nosić imię USS Doris Miller. Nowa jednostka mogłaby zostać nazwana na cześć urzędującego prezydenta Donalda Trumpa, co wywołało ostre reakcje polityków opozycji oraz zainteresowanie mediów na całym świecie. Decyzja o nadaniu okrętowi imienia Dorisa Millera została ogłoszona w styczniu 2020 roku podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa przez ówczesnego pełniącego obowiązki sekretarza marynarki Thomasa Modly'ego.
Miała być symbolicznym gestem podkreślającym wkład Afroamerykanów w dzieje amerykańskiej floty oraz przełamującym tradycję nadawania lotniskowcom imion wyłącznie prezydentów, admirałów czy ważnych bitew. Obecnie w Pentagonie i kręgach Marynarki Wojennej trwają konsultacje w sprawie ewentualnego przemianowania jednostki.
Według doniesień CNN i NBC News opartych na dobrze poinformowanych źródłach, w wewnętrznej komunikacji okręt praktycznie przestał być już nazywany imieniem wojennej heroiny i funkcjonuje wyłącznie pod numerem pokładowym CVN-81.
Heroiczna postawa Doris Millera w czasie ataku na Pearl Harbor
Pierwotny patron okrętu, Doris „Dorie” Miller, był czarnoskórym pomocnikiem kuchennym, który wstąpił do służby w 1939 roku, gdy Afroamerykanie mogli pełnić jedynie najniżej opłacane funkcje. Podczas japońskiego ataku na Pearl Harbor w 1941 roku pomógł rannemu dowódcy, a następnie bez specjalistycznego przeszkolenia chwycił za działo przeciwlotnicze i otworzył ogień do wrogich samolotów. Według relacji historycznych, zestrzelił przynajmniej jeden samolot oraz pomagał ewakuować rannych marynarzy w bezpieczne miejsce.
Inne źródła podają, że Doris Miller zestrzelił od czterech do sześciu wrogich bombowców, mimo że nigdy formalnie nie przeszedł szkolenia z obsługi karabinu maszynowego. Za swoje czyny otrzymał Krzyż Marynarki Wojennej z rąk admirała Chestera Nimitza, stając się pierwszym czarnoskórym Amerykaninem uhonorowanym w ten sposób. Zginął w 1943 roku podczas bitwy o Makin, gdy jego okręt został zatopiony przez japoński okręt podwodny.
Postać Millera została upamiętniona w filmie „Pearl Harbor” z 2001 roku, w którym zagrał go Cuba Gooding Jr.
Kulisy dyskusji w Pentagonie i reakcje na planowane zmiany
Plany zmiany nazwy wpisują się w politykę sekretarza obrony Pete'a Hegsetha, który dąży do usuwania z wojska nazw kojarzonych z polityką różnorodności i inkluzji. Ostateczna decyzja należy formalnie do sekretarza Marynarki Wojennej, jednak przy jednostkach tej klasy kluczowy głos mają sekretarz obrony oraz inni wysocy urzędnicy Departamentu Obrony, w tym pełniący obowiązki sekretarza Marynarki Hung Cao. Thomas Bledsoe, wnuk bratanka Millera, powiedział CNN, że rodzina nie została poinformowana o zmianie planów.
Bliscy od lat zabiegali o przyznanie mu pośmiertnie Medalu Honoru, do którego został ponownie rekomendowany przez marynarkę. Decyzja o ewentualnym uhonorowaniu Trumpa spotkała się z krytyką polityków opozycji. Senator Mark Kelly ze stanu Arizona ostro skomentował doniesienia, pisząc w mediach społecznościowych, że ten lotniskowiec nie powinien być w ogóle przemianowywany, a tym bardziej na cześć Donalda Trumpa.
Perspektywa ukończenia jednostki oraz brak oficjalnego stanowiska
Jeżeli plan wejdzie w życie, Donald Trump stanie się pierwszym żyjącym prezydentem w historii, którego imieniem nazwany zostanie amerykański okręt wojenny tej klasy. W takim scenariuszu imię Doris Millera miałoby trafić do innej jednostki, na przykład do budowanego niszczyciela.
Marynarka Wojenna USA nie udzieliła dotąd oficjalnego komentarza w tej sprawie, a Biuro Sekretarza Obrony odpowiedziało, że na razie nie ma nic do ogłoszenia. Budowany okręt ma zostać oficjalnie przekazany Siłom Morskim Stanów Zjednoczonych najwcześniej w 2034 roku. Decyzja o jego ostatecznej nazwie musi jednak zapaść znacznie szybciej, ponieważ na koniec roku zaplanowano uroczystą ceremonię położenia stępki.
