Ostre starcie w Bundestagu po wyborach w Saksonii-Anhalcie
Debata w niemieckim parlamencie przebiegała w niezwykle napiętej atmosferze po tym, jak w niedzielnych wyborach do regionalnego parlamentu w Saksonii-Anhalcie prawicowo-populistyczna AfD odniosła zdecydowane zwycięstwo, uzyskując 43,8 proc. głosów. Zabierająca jako pierwsza głos w izbie współprzewodnicząca AfD Alice Weidel uznała ten wynik za jasny sygnał końca koalicji CDU–SPD w tym landzie. Równocześnie polityczka oskarżyła gabinet federalny o brak chęci odejścia od zielonej ideologii i lewicowej masowej migracji, twierdząc, że Niemcy zmierzają w tempie ekspresowym do bankructwa państwowego, a kraj dotyka fala głębokiej deindustrializacji.
W swoim wystąpieniu Weidel skupiła się również na relacjach z Moskwą, zarzucając rządowi nasilanie wojennej propagandy i konfrontacji. Zaapelowała o pójście drogą Stanów Zjednoczonych i podjęcie rzeczywistych negocjacji pokojowych.
Pozwoliliście, by rurociągi Nord Stream wysadzono wam dosłownie pod nosem, nie reagując ani słowem, ani czynem. Zamiast przygotować grunt pod przyszłe wznowienie dostaw przez nienaruszone nitki gazociągu, nadal nagradzacie miliardowymi płatnościami na koszt Niemiec domniemanych zleceniodawców zamachu w Kijowie
Weidel domagała się także drastycznego ograniczenia wpłat do unijnego budżetu oraz odchudzenia aparatu państwowego.
Odpowiedź kanclerza i zarzuty o prorosyjskość
Odpowiadając liderce AfD, kanclerz Friedrich Merz przypomniał, że chociaż wynik w Saksonii-Anhalcie jest godny uwagi, to partia ta nie osiągnęła swojego głównego celu, jakim było zdobycie większości mandatów. Szef rządu zwrócił uwagę, że 56 proc. wyborców w tym regionie nie poparło ugrupowania. Kanclerz nazwał Weidel siłą destrukcyjną i ostro skrytykował jej narrację dotyczącą wojny w Ukrainie, zarzucając ugrupowaniu groteskowe odwracanie ról sprawcy i ofiary.
Merz zapewnił, że rząd w Berlinie nie zrezygnuje ze wspierania Ukrainy w starciu z rosyjską inwazją. Kanclerz skrytykował również AfD za milczenie w kwestii niedawnych akcji sabotażowych oraz zagrożeń dla cyberbezpieczeństwa, za którymi w ocenie władz stoją służby rosyjskie. Merz ocenił wprost, że formacja ta aktywnie wspiera próby destabilizacji państwa i stanowi integralną część problemu wewnętrznego Niemiec.
Interwencja marszałek i spór o migrację
Przemówienia zarówno kanclerza, jak i opozycyjnych polityków były wielokrotnie przerywane okrzykami, śmiechem oraz buczeniem z ław zajmowanych przez posłów AfD. Zachowanie parlamentarzystów skłoniło przewodniczącą Bundestagu Julię Klöckner z CDU do radykalnej interwencji i upomnienia posłów, że sala obrad to nie boisko piłkarskie, grożąc im wyrzuceniem z sali w przypadku powtórzenia incydentów.
Podczas ostrej wymiany zdań Merz odniósł się także do kontrowersyjnych propozycji ugrupowania, krytykując plany masowych deportacji migrantów przygotowywane przez AfD. Szef rządu ocenił te zamierzenia jako czystkę etniczną opartą na kryterium koloru skóry oraz pochodzenia, co spotkało się z gwałtowną reakcją skrajnie prawicowej opozycji.
