Decyzja sądu o areszcie warunkowym

Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia przychylił się do wniosku prokuratury, nakazując areszt tymczasowy dla byłego wiceprezesa Orlenu Michała R. oraz trzech dyrektorów spółki. Jak poinformował sędzia Grzegorz Gała, rzecznik ds. karnych Sądu Okręgowego w Łodzi, areszt ma charakter warunkowy. Podejrzani mogą uniknąć izolacji, jeżeli wpłacą poręczenia majątkowe w wysokości od 500 tys. do 1 mln złotych.

Zgodnie z wyznaczonymi terminami, troje podejrzanych musi dokonać wpłaty do 17 października, natomiast w przypadku osoby objętej najwyższą kaucją, termin upływa 21 października. Prokuratura Krajowa wyraziła sprzeciw wobec tej decyzji sądu. Do czasu rozpatrzenia zażalenia przez instancję wyższego szczebla, wszyscy podejrzani pozostają w areszcie.

Zarzuty dotyczące manipulacji cenami

Śledztwo prowadzone przez prokuraturę trwa od ponad dwóch lat i dotyczy działań menedżerów Orlenu podejmowanych między sierpniem a listopadem 2023 roku. Zatrzymania pięciu byłych i obecnych pracowników spółki, przeprowadzone przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, są bezpośrednim skutkiem ustaleń dotyczących polityki cenowej prowadzonej w okresie przedwyborczym.

Według śledczych, w spółce doszło do przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w celu sztucznego zaniżenia cen paliw płynnych w sieci detalicznej. Miały one zostać ustalane na poziomie 5,99 zł za litr w czasie od 1 do 15 października 2023 roku. Prokuratura oszacowała łączną szkodę wyrządzoną spółce na ponad 4,1 miliarda złotych, a podejrzanym grożą kary więzienia od 5 do 25 lat.

Rozbieżności w wyliczeniach strat

Istnieją rozbieżności w oficjalnych szacunkach strat wynikających z przedwyborczej polityki Orlenu. O ile Prokuratura Krajowa wskazuje na szkodę w wysokości ponad 4,1 miliarda złotych, to biuro prasowe spółki w swoim komunikacie oszacowało ówczesne straty Orlenu na 3,5 miliarda złotych. W oficjalnym stanowisku spółki podkreślono również, że sytuacja ta doprowadziła do naruszenia rezerw paliwowych, a w trakcie trwania procederu klienci z sąsiednich państw mieli zatankować w Polsce ponad 80 milionów litrów paliwa.