Przebieg operacji dezinformacyjnej na pograniczu

Fałszywy czeski dyplomata, spreparowany dokument polskiego rządu, kopia strony internetowej publicznego radia czeskiego i zapowiedź demonstracji na Zaolziu to według ustaleń portalu działania, które mogą być elementami operacji dezinformacyjnej. Rozpowszechniał go profil podszywający się pod czeskiego ambasadora w Polsce Brzetislava Danczaka. Czeski portal przypomniał, że dezinformacyjne działania zaczęły się po polskiej stronie granicy.

Najpierw w internecie pojawił się sfałszowany dokument, który miał pochodzić od polskiego rządu i dotyczyć roszczeń terytorialnych wobec Czech. Spekulacje na temat ewentualnych roszczeń terytorialnych Polski krążyły w przestrzeni publicznej już od dłuższego czasu, jednak oficjalne potwierdzenie pojawiło się dopiero teraz. W dotkniętych tym problemem regionach Czech znacznie wzrosła liczba ogłoszeń dotyczących sprzedaży nieruchomości. Ludzie obawiają się niepewności i wolą sprzedać swoje nieruchomości.

Następnie powstała oszukańcza strona czeskiego publicznego radia, na której umieszczono fałszywy artykuł sugerujący, że mieszkańcy pogranicza zaczęli już sprzedawać domy w obawie przed zmianą granic. Kolejnym etapem było włamanie na stronę polskiego regionalnego Radia PiK, według którego Polska planuje zająć około 600 hektarów terytorium Czech. Artykuł został później usunięty, a sprawą zajmują się polskie instytucje odpowiedzialne za cyberbezpieczeństwo oraz policja.

Fikcyjna demonstracja i sztuczna inteligencja

Najnowszym elementem dezinformacji jest zapowiedź rzekomo zwołanej na sobotę w Trzyńcu na Zaolziu demonstracji pod hasłami „Śląsk Cieszyński jest czeski” i „Tutaj żyjemy, tutaj zostajemy”. Demonstrację propaguje internetowy profil „Adam Sikora”, według którego Polska chce przejąć część czeskiego terytorium. Wskazuje się, że autor konta oraz część uczestników internetowych dyskusji mogą być fikcyjni, a zdjęcie profilowe „Adama Sikory” nosi ślady wykorzystania sztucznej inteligencji.

Dla uwiarygodnienia konta jego autor wcześniej wystawił rzekomo na sprzedaż dom w Ropicy niedaleko Czeskiego Cieszyna. Także zdjęcia nieruchomości zostały wygenerowane przez AI i oznaczone przez Facebook jako sztuczne. Zapowiadana demonstracja również budzi wątpliwości, ponieważ władze Trzyńca poinformowały, że zgromadzenie nie zostało zgłoszone, choć termin przewidziany prawem już minął.

W wideo promującym protest wykorzystano ponadto logo związku zawodowego KOVO, który od akcji się odciął i poinformował, że jego znak został użyty bezprawnie.

Historyczne tło sporu i opinie ekspertów

Twórcy kampanii wykorzystują tzw. dług graniczny, który powstał przy korekcie granicy w latach 50. Chodzi o około 368 hektarów, które są przedmiotem rozmów dyplomatycznych i nie oznaczają polskich planów jednostronnego zajęcia czeskich ziem. Zaolzie to część Śląska Cieszyńskiego położona na zachód od rzeki Olzy, dziś należąca do Czech. Spór o ten obszar rozpoczął się po upadku Austro-Węgier, gdy zarówno Polska, jak i Czechosłowacja zgłaszały do niego roszczenia.

W styczniu 1919 roku doszło tam do krótkiego konfliktu zbrojnego między polskimi i czechosłowackimi oddziałami, w trakcie którego do niewoli dostało się ponad tysiąc Polaków biorących udział w walkach, a po stronie czechosłowackiej znalazło się wówczas 100 tys. osób narodowości polskiej. Ostatecznie w 1920 roku Rada Ambasadorów podzieliła Śląsk Cieszyński, przyznając Czechosłowacji większą, uprzemysłowioną część regionu z liczną polską społecznością.

W 1938 roku, po układzie monachijskim zwanym także dyktatem monachijskim, Polska zajęła Zaolzie, lecz po II wojnie światowej przywrócono granicę sprzed 1938 roku, co nastąpiło w 1945 roku. Obecnie Zaolzie znajduje się w granicach Czech, a mieszkająca tam polska mniejszość liczy około 30 tys. osób i ma własne szkoły, organizacje i media. Zdaniem ekspertów właśnie połączenie prawdziwego sporu z fałszywymi informacjami czyni operację potencjalnie skuteczną.

To bardzo skuteczna akcja wymierzona w istniejącą w regionie linię społecznego podziału – cytuje portal ekspertkę Evę Klusovą z Akademii Nauk. Polskie służby i eksperti podejrzewają, że za kampanią może stać Rosja, choć na razie nie ma jednoznacznego potwierdzenia. Według źródeł „Seznam Zpravy” w czeskich służbach bierze się pod uwagę możliwość zorganizowanej rosyjskiej operacji, a całą sprawą ma zająć się czeska policja.

Reakcja polskiego MSZ i szefa dyplomacji

Do doniesień mediów odniósł się polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Szef polskiej dyplomacji zaapelował w mediach społecznościowych, aby nie dawać się skłócić.

Minister przypomniał, że wkroczenie do Zaolzia było jedną z najgłupszych decyzji polskiej polityki zagranicznej w historii. Wyraził jednocześnie nadzieję, że bracia Czesi pamiętają, iż w osobie prezydenta Lecha Kaczyńskiego na Westerplatte w 2009 roku Polska za ten czyn publicznie przeprosiła.

Śp. prezydent Lech Kaczyński powiedział wówczas, że przyłączenie się Polski do ograniczenia terytorialnego Czechosłowacji było nie tylko błędem, lecz także grzechem, do którego Polska potrafi się przyznać.