Głosowanie w Sejmie i przegrana projektu PSL
Sejm odrzucił w czwartek 22 października 2026 roku nowelizację Kodeksu wyborczego autorstwa Polskiego Stronnictwa Ludowego, wniesioną w lipcu 2025 roku, która zakładała zniesienie zasady dwukadencyjności dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. W głosowaniu nad przyjęciem projektu wzięło udział 437 posłów. Za nowelą opowiedziało się 213 parlamentarzystów, przeciw było 215, a dziewięć osób wstrzymało się od głosu. Ostatecznie projekt przepadł różnicą zaledwie dwóch głosów.
Projekt przewidywał również likwidację zakazu startu przez kandydata na wójta, burmistrza lub prezydenta miasta w wyborach do rady powiatu i sejmiku województwa. Przepisy wprowadzające dwukadencyjność organów wykonawczych gmin połączoną z wydłużeniem kadencji do pięciu lat zaczęły obowiązywać w 2018 roku.
Podziały w koalicji rządzącej i stanowiska klubów
O wyniku głosowania zadecydowały różnice zdań w obozie rządzącym oraz brak pełnego poparcia ze strony koalicjantów. Przeciwko projektowi ludowców zagłosowało 15 posłów ugrupowań koalicyjnych, w tym czworo z Koalicji Obywatelskiej, sześcioro z Lewicy, troje z Polski 2050 oraz dwoje z Centrum. Wśród parlamentarzystów, którzy wstrzymali się od głosu, znaleźli się m.in. marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty oraz troje posłów Polski 2050.
interesowi wąskiej grupy 2 500 wójtów, burmistrzów, prezydentów
Reakcje samorządowców i dalsze zapowiedzi polityczne
Wynik głosowania wywołał zróżnicowane reakcje w środowisku samorządowym i politycznym. Stowarzyszenie Ruch Samorządowy TAK! Dla Polski oraz część samorządowców argumentowały, że o wyborze lokalnych władz powinni decydować wyłącznie mieszkańcy, a nie odgórne limity. Wskazywano również, że utrzymanie przepisów może doprowadzić do zmiany ponad 60 proc. wójtów, burmistrzów i prezydentów miast po wyborach samorządowych w 2029 roku.
Po odrzuceniu nowelizacji Polskie Stronnictwo Ludowe zapowiedziało podjęcie działań zmierzających do wprowadzenia analogicznego limitu dwóch kadencji dla posłów i senatorów. Władysław Kosiniak-Kamysz już wcześniej sygnalizował taki krok w przypadku braku poparcia dla zniesienia ograniczeń w samorządach.
