Samotne dziecko na szlaku góry Fudżi
Do niebezpiecznego incydentu doszło w czwartek na trasie Fujinomiya, prowadzącej na szczyt Fudżi. 48-letni ojciec, wędrujący z dwoma synami, zdecydował się kontynuować wyprawę mimo sygnałów wyczerpania młodszego z nich. Siedmiolatek, któremu pozostawiono jedynie przekąski i napój, został sam na ławce w pobliżu szóstej stacji, na wysokości przekraczającej 2000 metrów nad poziomem morza. Pracownicy górskiego schroniska zauważyli samotne dziecko i powiadomili służby.
Chłopiec czekał na powrót ojca przez około osiem godzin, przebywając w trudnych warunkach, w tym we mgle i deszczu. Policja zlokalizowała 48-latka dopiero w okolicy ósmej stacji, co oznaczało, że dzieliły go od syna około trzy godziny marszu.
Surowa reprymenda policji
Funkcjonariusze policji nakazali mężczyźnie natychmiastowy powrót i odebranie dziecka. Po ponownym spotkaniu z synem, turysta usłyszał ostre słowa krytyki. Jeden z policjantów podkreślił, że jeśli grupa nie mogła kontynuować wspinaczki razem, należało z niej zrezygnować, gdyż pozostawienie dziecka bez opieki jest niedopuszczalne. Ojciec przyznał, że popełnił błąd i wyraził żal z powodu swojej pochopnej decyzji. Obecnie nie jest jasne, czy wobec mężczyzny zostaną wyciągnięte dalsze konsekwencje prawne.
Ryzyko na szlaku
Fudżi, najwyższy szczyt Japonii o wysokości 3776 metrów, każdego roku przyciąga około 200 tysięcy wspinaczy. Góra, wpisana w 2013 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO, bywa miejscem groźnych wypadków. Służby przypominają, że zmienne warunki pogodowe i duża wysokość stanowią realne zagrożenie, zwłaszcza dla osób nieprzygotowanych. W ostatnim czasie na szlaku doszło do kilku incydentów wymagających interwencji ratunkowych, w tym upadków oraz wypraw poza oficjalnym sezonem.
