Przebieg ataku i wykorzystana infrastruktura
Specjaliści z sieci Albert Heijn wykryli podejrzany ruch w swoich systemach informatycznych, co skłoniło ich do podjęcia decyzji o prewencyjnym wyłączeniu części infrastruktury. Ustalono, że przestępcy do przeprowadzenia działań wykorzystali serwery znajdujące się w Polsce, Stanach Zjednoczonych, Mołdawii oraz Turcji.
Eksperci podkreślają, że fakt wykrycia aktywności na serwerach w danym kraju nie przesądza o lokalizacji sprawców. Ruch internetowy jest często przekierowywany przez wiele państw, co ma na celu ukrycie tożsamości atakujących oraz utrudnienie śledztwa.
Ekspert ds. cyberbezpieczeństwa Pim Takkenberg ocenił w rozmowie z nadawcą NOS, że holenderska sieć zidentyfikowała infrastrukturę służącą hakerom do penetracji systemów przedsiębiorstwa lub przygotowania się do kradzieży danych. W ramach działań obronnych Albert Heijn udostępnił informacje o wykrytych serwerach innym firmom, aby umożliwić im wzmocnienie zabezpieczeń.
Śledztwo wykazało także, że napastnicy mogli posłużyć się infrastrukturą należącą do amerykańskiego oddziału koncernu Ahold Delhaize, choć nie potwierdzono dotąd, czy została ona przejęta przez osoby trzecie.
Skutki dla funkcjonowania sieci
Incydent, który rozpoczął się w niedzielę, spowodował paraliż wielu obszarów działalności sieci oraz poważne zakłócenia w dostawach i działaniu systemów. Wstrzymano dostawy zakupów internetowych, przestały działać strony www i aplikacje mobilne, a część centrów dystrybucyjnych wstrzymała pracę. W sklepach stacjonarnych klienci mogli zauważyć puste półki spowodowane problemami logistycznymi.
We wtorek przedstawiciele koncernu Ahold Delhaize poinformowali o rozpoczęciu procesu stopniowego przywracania systemów. Jak dotąd firma przekazuje, że nie stwierdzono oznak kradzieży danych wrażliwych należących do klientów lub pracowników, jednak dochodzenie w tej sprawie jest nadal prowadzone.