Apel premiera w obliczu zagrożenia sabotażem

Premier Donald Tusk podczas środowego posiedzenia rządu odniósł się do niedawnych pożarów w polskich zakładach przemysłowych, podkreślając ich związek z rosyjską aktywnością dywersyjną. W Skarżysku-Kamiennej doszło do pożaru fabryki Grupy WB, co uznano za akt sabotażu, natomiast w przypadku hali produkcyjnej firmy JFG Composites w Lublinie służby również nie wykluczają celowego podpalenia.

Szef rządu zaznaczył, że w obecnej sytuacji geopolitycznej Rosja wykorzystuje kryptowaluty jako główne narzędzie do opłacania działań terrorystycznych oraz destabilizacji państw wspierających Ukrainę. Według premiera brak krajowych regulacji rynku kryptoaktywów sprawia, że podmioty wrogie Polsce mogą prowadzić swoje operacje bezkarnie i bez żadnej kontroli.

Głosowanie nad wetem prezydenta

Donald Tusk wezwał parlamentarzystów oraz prezydenta Karola Nawrockiego do poparcia ustawy regulującej rynek kryptowalut podczas piątkowego głosowania w Sejmie. Przypomnijmy, że prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów 11 czerwca. Przyjęcie przepisów pozwoliłoby na wdrożenie nadzoru finansowego nad tym sektorem i skuteczniejsze blokowanie finansowania nielegalnych przedsięwzięć.

Prezydent Karol Nawrocki w czerwcu bieżącego roku uzasadniał swoje weto obawami przed nadregulacją rynku, która mogłaby wpłynąć negatywnie na polskie firmy z tej branży. Premier Tusk zasugerował jednak, że konsekwencje tego weta wykraczają poza kwestie biznesowe, bezpośrednio uderzając w bezpieczeństwo państwa.

Wyjaśnienia służb i sytuacja wokół incydentów

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przekazało, że monitoring w zakładach WB Electronics zarejestrował zamaskowanego sprawcę, co potwierdza hipotezę o działaniach dywersyjnych. Służby specjalne, których opinia podczas prac nad ustawą była jednoznaczna co do konieczności wprowadzenia przepisów, kontynuują działania wyjaśniające.

Jednocześnie rząd przestrzega przed dezinformacją, która pojawiła się w mediach społecznościowych po pożarach. Internauci bez dowodów łączyli te zdarzenia z awariami w innych częściach kraju, takimi jak fałszywy alarm w jednostce wojskowej w Elblągu czy incydent ze śmigłowcem w Tarnobrzegu, gdzie sprawcą był polski pilot. Służby podkreślają, że nie ma dowodów na powiązania między tymi trzema zdarzeniami.