Ponowny pochówek Jewhena Konowalca pod Kijowem

Szczątki Jewhena Konowalca zostały pochowane we wtorek na Narodowym Wojskowym Cmentarzu Pamięci pod Kijowem. W uroczystości uczestniczył prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Konowalec był oficerem Ukraińskich Strzelców Siczowych, pułkownik armii Ukraińskiej Republiki Ludowej oraz pierwszym przywódcą Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, który zginął w 1938 roku z rąk sowieckiego agenta Pawła Sudopłatowa i został pierwotnie pochowany na cmentarzu Crooswijk w Rotterdamie. Jego szczątki ekshumowano 11 sierpnia, a dwa dni później sprowadzono do Ukrainy.

W czwartek zastępczyni szefa kancelarii prezydenta Iryna Wereszczuk ogłosiła, że trumna z prochami znajduje się już w Ukrainie, a pułkownik Jewhen Konowalec został powitany na ziemi ojczystej ze wszystkimi honorami państwowymi i wojskowymi.

Przed pochówkiem, w piątek 14 sierpnia, trumnę z prochami założyciela OUN wystawiono w Patriarszym Soborze Zmartwychwstania Chrystusa Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego w Kijowie. Odprawiono tam panichidę, czyli nabożeństwo żałobne, dziękując za dar jego życia i służby narodowi. Jak podkreślił Ukraiński Kościół Greckokatolicki, powrót prochów to nie tylko sprowadzenie szczątków wybitnego Ukraińca, ale także powrót pamięci historycznej łączącej pokolenia. Do Ukrainy sprowadzono również pomnik pierwszego przywódcy OUN z Rotterdamu, który ma być przechowywany w muzeum w Zaszkowie w obwodzie lwowskim.

Znaczenie narodowe i wystąpienie prezydenta

Podczas wtorkowej uroczystości Wołodymyr Zełenski określił sprowadzenie szczątków Konowalca jako wydarzenie o wielkim znaczeniu narodowym. Podkreślił, że Ukraina po raz kolejny przywraca najwyższą sprawiedliwość dziejową i sprowadza do ojczyzny wybitnego działacza państwowego. Prezydent zaznaczył, że pułkownik powrócił do silnej, suwerennej i samodzielnej Ukrainy, która szanuje i rozwija swoją armię.

Prezydent nawiązał także do trwającej wojny i zdolności obronnych kraju. Zapewnił, że zło wyrządzone przez Rosjan zostanie zwrócone dzięki zdolnościom rażenia dalekiego zasięgu, a Ukraina wywalczy i zbuduje pokój, stając się krajem, który nigdy nie zapomni swoich bohaterów.

Zełenski zapowiedział ponadto, że Kijów będzie zabiegał o sprowadzenie szczątków kolejnych osób pochowanych poza granicami kraju, uznawanych za ukraińskich bohaterów. Podziękował również organizacjom i osobom, które przez lata opiekowały się pamięcią o Konowalcu i jego grobem w Holandii.

Plany dotyczące Panteonu Narodowego i wcześniejsze ekshumacje

Docelowo szczątki Konowalca mają spocząć w powstającym Ukraińskim Panteonie Narodowym. Utworzenie tego miejsca w Kijowie przewiduje przyjęta 1 lipca przez Radę Najwyższą ustawa, zainicjowana przez Wołodymyra Zełenskiego. Panteon ma służyć upamiętnieniu osób, które wniosły szczególny wkład w budowę ukraińskiej państwowości, obronę niepodległości, kulturę i naukę.

Wtorkowa uroczystość nie była pierwszym takim pochówkiem w ostatnich miesiącach. 25 maja na Narodowym Wojskowym Cmentarzu Pamięci ponownie pochowano szczątki innego przywódcy OUN Andrija Melnyka oraz jego żony Sofii, w czym również uczestniczył ukraiński prezydent. Wcześniej Wołodymyr Zełenski polecił szefowi swojej kancelarii Kyryło Budanowowi, ministrowi spraw zagranicznych Andrijowi Sybisze oraz prezesowi ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Ołeksandrowi Ałfiorowi przygotowania do ekshumacji i sprowadzenia szczątków Konowalca.

To właśnie członek tej organizacji, Hryhorij Maciejko, z rozkazu Stepana Bandery dokonał udanego zamachu terrorystycznego na polskiego ministra Bronisława Pierackiego. Po zamachu zbiegł z Polski ukrywając się w europejskich krajach. W trakcie II wojny światowej był agentem III Rzeszy, miał również dokonać zamachu na Franklina Delano Roosvelta, ówczesnego prezydenta USA.

Dyskusja wokół panteonu a relacje polsko-ukraińskie

Po przedstawieniu projektu Mykyta Poturajew, jeden z jego inicjatorów i deputowany partii Sługa Narodu, informował, że nie powstała jeszcze ostateczna lista osób, które zostaną upamiętnione. Nie wykluczył jednak, że znajdzie się na niej Stepan Bandera, co wywołało ożywioną debatę i spekulacje. W reakcji na te zapowiedzi szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki zapowiedział, że Karol Nawrocki nigdy się nie zgodzi na upamiętnianie Bandery, podkreślając głos ofiar ukraińskich nacjonalistów.