Zmiany podatkowe rządu a stanowisko Pałacu Prezydenckiego
Premier Donald Tusk oraz minister finansów Andrzej Domański zapowiedzieli pakiet zmian w systemie podatkowym, które mają wejść w życie od 2027 roku. Głównym założeniem w PIT jest podniesienie obecnego progu podatkowego ze 120 tys. do 130 tys. zł rocznie. Wprowadzona ma zostać nowa stawka PIT 24 proc. dla dochodów od 130 tys. do 150 tys. zł rocznie, natomiast dochody powyżej 150 tys. zł mają być objęte stawką 32 proc. Według szacunków rządowych zmiany miałyby przynieść korzyść około 3,5 mln podatników, a maksymalna roczna korzyść mogłase sięgnąć 3,6 tys. zł.
Z otoczenia prezydenta Karola Nawrockiego płyną jednak sygnały o możliwym wecie dla ustawy w obecnym kształcie. Rzecznik Kancelarii Prezydenta Rafał Leśkiewicz podczas konferencji prasowej skrytykował rządowe propozycje, uznając je za niewystarczające i wskazując, że prezydent proponował wcześniej próg podatkowy zaczynający się od 140 tys. zł. Szef Gabinetu Prezydenta Paweł Szefernaker zarzucił z kolei rządowi dalsze komplikowanie systemu podatkowego i przypomniał o niezrealizowanej obietnicy podniesienia kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł.
Kontrowersyjne podwyżki dla biznesu i najbogatszych
Pakiet rządowy zakłada również rekompensatę ubytków w PIT poprzez dodatkowe dochody z innych obciążeń fiskalnych. Stawka CIT dla dużych firm przekraczających 50 mln euro przychodów ma wzrosnąć z 19 do 22 proc., co objąć ma także podatkowe grupy kapitałowe. Dodatkowo danina solidarnościowa ma wzrosnąć z 4 do 5 proc. dla dochodów powyżej 1 mln zł rocznie.
Prezydent Nawrocki proponował już drugi próg podatkowy, zaczynający się od kwoty 140 tys. złotych. Ta ustawa, jak wiele innych, wylądowała w zamrażarce marszałka Czarzastego. Zatem propozycja pana premiera jest mydleniem oczu, bo z jednej strony pojawia się zwiększenie kwoty o 10 tys. złotych, pośrednie do 150 tys. złotych
Przedsiębiorców niepokoi również zapowiedź radykalnego zmniejszenia limitu przychodów uprawniającego do korzystania z ryczałtu ewidencjonowanego. Limit ten miałby spaść z obecnych 2 mln euro do 250 tys. euro rocznie, co spotkało się z ostrą krytyką środowisk gospodarczych i opozycji.
Reakcja Konfederacji i Deklaracja Toruńska
Plany rządowe wywołały natychmiastową reakcję Sławomira Mentzena z Konfederacji, który publicznie pochwalił zapowiedź weta ze strony Pałacu Prezydenckiego.
Bardzo cieszę się, że otoczenie Prezydenta zapowiedziało weto dla ustawy podwyższającej podatki dla polskiego biznesu
Polityk przypomniał, że Karol Nawrocki podpisał Deklarację Toruńską 22 maja 2025 roku, w której zobowiązał się do niepodpisywania ustaw podnoszących istniejące obciążenia lub wprowadzających nowe podatki. Zdaniem lidera Konfederacji podwyższenie CIT, daniny solidarnościowej oraz ograniczenie ryczałtu stałoby w sprzeczności z tymi zobowiązaniami.
Konkurencyjne projekty polityczne i spór o deficyt
Sytuację polityczną komplikuje fakt, że na stołach politycznych znajdują się inne propozycje zmian w PIT. Prezydent Karol Nawrocki poparł projekt „PIT Zero. Rodzina na plus”, który zakłada m.in. zwolnienie z PIT rodziców wychowujących co najmniej dwoje dzieci do dochodu 140 tys. zł na osobę oraz podniesienie drugiego progu do 140 tys. zł. Przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego zarzucają marszałkowi Sejmu blokowanie tej inicjatywy w sejmowej zamrażarce.
Własną propozycję przedstawiło także Prawo i Sprawiedliwość, które w ramach „planu Czarnka” zaproponowało podniesienie progu wejścia w stawkę 32 proc. aż do 180 tys. zł rocznie od 2028 roku. Minister finansów Andrzej Domański broni jednak rządowego pakietu, argumentując, że jest on odpowiedzialny fiskalnie i wyważony w obliczu wysokich wydatków państwa, w tym rosnących kosztów obronności.
