Nowa Zelandia dąży do ochrony dzieci w sieci
Premier Nowej Zelandii Christopher Luxon poinformował o planach wprowadzenia surowych ograniczeń w korzystaniu z mediów społecznościowych przez dzieci i młodzież. Projekt ustawy zakłada, że osoby poniżej 16. roku życia nie mogłyby zakładać kont w najpopularniejszych serwisach, takich jak Instagram, TikTok, Snapchat czy Facebook.
Szef rządu argumentuje, że nadmierna aktywność w sieci negatywnie wpływa na zdrowie psychiczne, sen, relacje rodzinne oraz edukację młodego pokolenia. Wskazał, że jedno na troje dzieci w wieku od 13 do 17 lat spędza w mediach społecznościowych co najmniej pięć godzin dziennie. „Po prostu nie możemy zaakceptować krzywdy wyrządzanej pokoleniu nowozelandzkich dzieci” – stwierdził premier.
Prawie 40 proc. nastolatków deklaruje, że chciałoby, aby media społecznościowe nigdy nie zostały wynalezione.
Nowe przepisy miałyby nałożyć na firmy technologiczne obowiązek skutecznego sprawdzania wieku użytkowników przy pomocy szacowania wieku twarzy, usług cyfrowej identyfikacji oraz oficjalnych dokumentów tożsamości. Przedsiębiorstwa, które nie wywiążą się z tych obowiązków, musiałyby liczyć się z karami finansowymi sięgającymi nawet 10 proc. ich globalnych przychodów. Platformy byłyby ponadto zobowiązane do tworzenia raportów dotyczących ryzyk związanych z ich usługami oraz wdrażania rozwiązań mających chronić nieletnich.
Minister edukacji Erica Stanford zapewniła, że w ustawie nie ma mowy o karach dla dzieci, ich rodziców lub opiekunów.
Opór koalicjanta i sytuacja międzynarodowa
Przyjęcie ustawy w Nowej Zelandii stoi jednak pod znakiem zapytania, ponieważ projekt budzi wątpliwości wśród koalicjantów. Partia Nowa Zelandia Pierwsza zapowiedziała, że nie poprze propozycji, argumentując, iż państwo nie powinno przejmować odpowiedzialności rodziców za ich dzieci. Lider tego ugrupowania, minister spraw zagranicznych Winston Peters, wskazał, że to rodzice posiadają prawa i obowiązki do podejmowania decyzji w imieniu swoich podopiecznych.
Christopher Luxon przyznał, że choć część młodych użytkowników prawdopodobnie znajdzie sposób na obejście zabezpieczeń, inicjatywa jest kluczowa dla bezpieczeństwa najmłodszych. Warto przypomnieć, że w grudniu ubiegłego roku podobne rozwiązania wprowadziła Australia, której przepisy uznawane są za jedne z najbardziej restrykcyjnych na świecie. Z kolei we Francji Rada Konstytucyjna zablokowała podobne próby regulacji w przeszłości.
Polskie plany weryfikacji wieku
Podobne cele, choć w oparciu o inne rozwiązania techniczne, stawia przed sobą polski rząd. Wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka zapowiedział wprowadzenie w aplikacji mObywatel nowej funkcji o nazwie „Atrybut”. Pozwoli ona na szybką i bezpieczną weryfikację wieku użytkownika bez udostępniania platformom pełnych danych osobowych.
Rozwiązanie to ma zostać wdrożone pod koniec roku, aby dostosować system do wymogów unijnego rozporządzenia eIDAS 2.0. Mechanizm będzie pozwalał na potwierdzenie, czy użytkownik ukończył określony wiek, na przykład 15 lub 16 lat.
Wiceminister zaznaczył, że docelowo każda osoba korzystająca z mediów społecznościowych będzie musiała zweryfikować swoją tożsamość. Jednocześnie Klub Koalicji Obywatelskiej informował w tym roku o pracach nad własnym poselskim projektem ustawy, który miałby ograniczyć korzystanie z platform przez dzieci prawdopodobnie do ukończenia 15. roku życia.
