Reakcja resortu cyfryzacji na cyberatak
W tej chwili dane są zabezpieczane przez policję i analizowane. Jak zapewnił wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski, z informacji posiadanych przez służby wynika, że zrabowane informacje nie zostały opublikowane. Co najważniejsze, dane te nie krążą po sieci. Minister dodał, że służby znają już kategorie informacji, które zostały przejęte i prowadzą działania, by nie doprowadzić do ich upublicznienia. Służby nadal weryfikują deklaracje włamywaczy i precyzyjnie ustalają zakres wycieku.
Wiemy, że przedmiotem tego ataku padły numery PESEL, informacje dotyczące recept oraz notatki z wizyt lekarskich. Dlatego służby i NASK monitorują sieć, również strony używane do różnego rodzaju działań przestępczych, w poszukiwaniu informacji, czy te dane w tej chwili są ujawniane. Obecnie nie są.
Luka prawna i zapowiedź nowych przepisów
Wyciek obnażył powagę problemu na styku współpracy prywatnych przedsiębiorstw oraz luki w odpowiedzialności prawnej. Z systemów zaatakowanej firmy korzystało około 12 tysięcy podmiotów w Polsce, które formalnie pozostawały administratorami danych i ponosiły za nie odpowiedzialność, mimo że w praktyce informacje te znajdowały się u zewnętrznego usługodawcy. W związku z tym wiceminister zapowiedział pilne zmiany systemowe. Już w przyszłym tygodniu resort cyfryzacji ma przedstawić konkretne propozycje ustawowe.
Zmiany mają na celu zwiększenie odpowiedzialności podmiotów masowo przetwarzających informacje oraz nałożenie na nie nowych obowiązków, bez względu na to, czy są formalnymi administratorami danych, czy tylko je przetwarzają. Jak zaznaczył Dariusz Standerski, nowe przepisy obejmą te firmy, które obecnie wymykają się rozwiązaniom, które zostały wprowadzone jeszcze kilka lat temu.