Reakcja Islandii na kontrowersyjną mapę

Minister spraw zagranicznych Islandii Thorgerdur Katrin Gunnarsdottir oficjalnie wezwała ambasadora USA w Reykjaviku Billy'ego Longa na rozmowę, aby wyrazić sprzeciw wobec publikacji prezydenta Donalda Trumpa. Szefowa islandzkiej dyplomacji oraz premier kraju Kristrun Frostadottir uznały wpis za całkowicie niestosowny i niedopuszczalny, podkreślając, że suwerenność państw nie może być przedmiotem drwin.

Prezydent USA Donald Trump opublikował mapę w mediach społecznościowych, na której Islandia i Grenlandia zostały przedstawione jako część Stanów Zjednoczonych.

Grafika zamieszczona na platformie Truth Social przedstawiała cały kontynent w barwach amerykańskiej flagi z podpisem Stany Zjednoczone Ameryki, bez żadnego dodatkowego wyjaśnienia. Oprócz Islandii i Grenlandii na mapie zmodyfikowano również nazwy geograficzne, oznaczając Zatokę Meksykańską jako Zatokę Amerykańską.

Stanowisko Danii i Grenlandii

Premier Danii Mette Frederiksen skrytykowała wpis i oświadczyła, że Grenlandia nie jest na sprzedaż.

Podobnie wypowiedział się premier Grenlandii Jens Frederik Nielsen, wskazując na konieczność poszanowania integralności terytorialnej oraz prawa międzynarodowego. Duński minister spraw zagranicznych Lars Løkke Rasmussen określił publikację jako niepokojącą i nieodpowiednią, widząc w niej wyraz maksymalistycznych dążeń amerykańskiej administracji.

Kontekst unijny i polityka wewnętrzna

Publikacja mapy zbiegła się w czasie z wizytą przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen na Grenlandii, gdzie ogłosiła ona pakiet inwestycyjny o wartości 200 milionów euro przeznaczony na łączność, surowce i energetykę. Sytuacja ta nałożyła się na wcześniejsze napięcia wokół Arktyki oraz deklaracje Trumpa dotyczące strategicznej konieczności przejęcia kontroli nad duńskim terytorium.

W sierpniu 2026 r. odbyło się w Islandii referendum w sprawie wznowienia negocjacji o członkostwo w UE, zakończone głosowaniem na 'nie'. Mimo że niektórzy zwolennicy integracji europejskiej argumentowali, że bliższe więzi z UE mogłyby stanowić odpowiedź na groźby Waszyngtonu, wyborcy odrzucili wznowienie rozmów głównie z powodów krajowych i gospodarczych.