Niedzielne wybory w Niemczech przyniosły wygraną AfD w Meklemburgii-Pomorzu Przednim oraz Lewicy w Berlinie. Kanclerz Friedrich Merz określił wynik CDU w Meklemburgii katastrofą, lecz zapowiedział dalsze sprawowanie urzędu i wdrażanie reform.
W wyborach samorządowych w Dolnej Saksonii zwyciężyła CDU z wynikiem 27,2 proc., wyprzedzając SPD (24,6 proc.). Trzecie miejsce zajęła AfD, która zanotowała ponad trzykrotny wzrost poparcia do poziomu 15,9 proc. Wybory odnotowały wyższą frekwencję i są uznawane za istotny test polityczny w Niemczech.
Prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec odniosła zdecydowane zwycięstwo w wyborach do parlamentu landowego Saksonii-Anhalt, co wywołało falę komentarzy w Warszawie. Szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker uznał wynik partii za problematyczny dla Polski, wskazując na jej prorosyjską agendę oraz historyczne błędy poprzednich rządów w Berlinie i Brukseli.
Po wygranej w Saksonii-Anhalcie z wynikiem 43,8 proc. głosów, współprzewodnicząca AfD Alice Weidel zapowiedziała dążenie do uzyskania co najmniej 40 proc. poparcia w wyborach federalnych. Kanclerz Friedrich Merz przyznał, że CDU poniosło największą porażkę od dekad, a sytuacja stanowi tektoniczny wstrząs dla niemieckiej sceny politycznej.
Skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD) odniosła zdecydowane zwycięstwo w wyborach krajowych w Saksonii-Anhalt, zdobywając według sondaży 44,5 procent głosów. Wynik ten stawia partię przed szansą na sformowanie pierwszego rządu regionalnego w powojennej historii Niemiec, co stanowi poważne wyzwanie dla koalicji federalnej kanclerza Friedricha Merza.